Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isponiedziałek,12listopad,2018

Wietnamskie menu w Stacji Street Food

Share

Wietnamskie menu w Stacji Street Food

Stacja Street Food, jak sama nazwa wskazuje, specjalizuje się w daniach kuchni ulicznej z całego świata. Od dzisiaj, ku mojej wielkiej radości, oferta lokalu poszerzyła się o klasykę kuchni wietnamskiej. Wszystko za sprawą współpracy z Viet Street Food.

Jak na psychofankę azjatyckiej kuchni przystało, już od kilku tygodni przebierałam nóżkami w oczekiwaniu na premierę wietnamskiego menu w Stacji. Zwłaszcza, że miało pojawić się w nim moje ukochane pho i równie przeze mnie wielbione kanapki banh mi. Łódzki lokal zdecydował się wprowadzić wietnamskie przysmaki we współpracy z warszawskim Viet Street Food. Wszystkie dania przygotowywane są w oparciu o oryginalne przepisy twórców tego miejsca, które znane jest w stolicy ze świetnego jedzenia. To naprawdę dobra rekomendacja.

Pho bo w Stacji Street Food

Dlatego dzisiaj byłyśmy w Stacji Street Food (Traugutta 9) tuż po otwarciu żeby sprawdzić, co dobrego pojawiło się w nowej karcie. Jest ona krótka, ale treściwa i (jak się okazało) naprawdę pyszna. Króluje oczywiście pho, które na razie dostępne jest w dwóch wersjach – klasyczne pho bo z wołowiną oraz pho bo sot vang z wołowiną duszoną w sosie winnym. W październiku ma pojawić się również wersja wegańska, bo Stacja szczyci się tym, że wszystkie dania oferuje zarówno w wersji mięsnej jak i roślinnej.

Jeśli nie znacie zupy pho, to po pierwsze współczuję, bo to szczęście w płynie i nikt nie powinien go sobie odmawiać, a po drugie spieszę wyjaśnić, że jest to w największym skrócie taki wietnamski rosół z makaronem. Pho w Stacji bazuje na wywarze gotowanym wiele godzin na kościach cielęcych, wołowych kościach szpikowych i wołowych ogonach z anyżem, cynamonem, goździkami, imbirem i cebulą. Gorącym wywarem zalewa się cienkie plastry wołowiny, dodaje makaron ryżowy i dużo zieleniny. Dalej zupę możecie przyprawiać już sami pastą chili, czosnkiem w occie, cytryną czy świeżym chili albo srirachą. Dzięki temu zupę zjedzą i miłośnicy łagodnych i ostrych smaków.

Sot vang z bagietką w Stacji Street Food

Pho bo, którego dzisiaj spróbowałam było pyszne, lekkie i aromatyczne. Zdecydowanie północno-wietnamskie, bo delikatniejsze w smaku niż to, które jada się na południu (co absolutnie nie jest zarzutem). Dla mnie idealne. Zwłaszcza, że akurat jestem przeziębiona, a to takie comfort food, które chciałoby się jeść i jeść i jeść i siorbać przy tym radośnie wciągając długie, ryżowe kluchy. Jestem bardzo ciekawa wersji pho bo sot vang, bo zapowiada się pysznie. Wołowinę duszoną w sosie winnym, która jest do niego dodawana można też zjeść w stacji jako osobne danie podawane z bagietką. Spróbowałam jej w takiej wersji i jestem zachwycona. Idealny, wietnamski „gulasz” na chłodne, jesienne dni.

Banh mi w Stacji Street Food

Zupę możecie zamówić w dwóch rozmiarach: 450 ml w cenie 17 zł i 1 litr w cenie 23 zł. Za pho bo sot vang zapłacicie 35 zł. Sot vang (czyli wspomniana wyżej, duszona wołowiną) z bagietką kosztuje 30 zł. Ale to nie wszystko, co pojawiło się w menu Stacji Street Food. Kolejnym mocnym punktem są klasyczne, wietnamskie kanapki banh mi. To bardzo popularne danie kuchni ulicznej, którego korzenie sięgają czasów kolonizacji francuskiej. Stąd właśnie bagietka. To z czym jest podawana zależy od fantazji kucharza, ale jest kilka składników, które zawsze się w niej pojawiają – pikle z marchewki i rzepy, specjalny sos ze srirachą, świeży ogórek i kolendra. W Stacji banh mi dostępne jest w pięciu rodzajach, z których dwa są wegańskie. Są tu kanapki z długo pieczonym boczkiem (20 zł), klopsikami wieprzowo-wołowymi (22 zł), marynowanym tofu (18 zł), wietnamskim pâté (18 zł) i wegańskim pâté (18 zł). Wszystkie pyszne i idealne do złapania na szybki lunch albo na wynos.

Banh gio w Stacji Street Food

Spróbowałam też dzisiaj dania, którego nigdy nie jadłam, a które z marszu wzbudziło moją ciekawość. Banh gio (19 zł) to wietnamska pyza z ciasta ryżowego z farszem z wieprzowiny i grzybów mun, która gotowana jest na parze w liściach bananowca. Nie jestem fanką ciasta ryżowego ani pyz, bo generalnie wszystko wolę al dente, ale to było świetne. Mięso z grzybami przyprawione tymi samymi przyprawami, które sprawiają, że kocham wietnamską kuchnię, a wszystko zawinięte w miękką, lekką kluchę, która spokojnie można jeść łyżeczką.

Wietnamska kawa w Stacji Street Food

Żeby nie zapaść w jedzeniową śpiączkę po tym obżarstwie, skusiłyśmy się na wietnamską kawę (10 zł), która też jest nowością w stacji. Parzona w specjalnym, efektownym zaparzaczu mieszanka ciemnopalonej arabiki i robusty kapie powolutku na porcję słodzonego mleka skondensowanego znajdującego się na dnie filiżanki. Nie miesza się z nim, więc można wypić gorzką, ale po połączeniu całość smakuje jak słodki, kawowy deser. Pyszka.

Menu Viet Street Food dostępne będzie w ofercie Stacji na stałe, chociaż pewnie będzie się zmieniało. Warto wybrać się na nie w ten weekend, bo do niedzieli na wszystkie dania obowiązują specjalne rabaty.