Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today ispiątek,14grudzień,2018

Majne Szwajne Vegan Deli – Dominika i świnka Bożenka

Share

Dominika Czapska fot. Aleksandra Gach

Dominika Repetto-Czapska to jedna z najbarwniejszych postaci łódzkiej gastronomii – nie tylko za sprawą kolorowych tatuaży. Jej sklep Majne Szwajne Vegan Deli od blisko dwóch lat promuje wegańską kuchnię, świadome odżywianie i ekologię, a ona sama jest wulkanem pozytywnej energii generującym coraz to nowe pomysły i projekty.

Pochodzi z Olecka, małej miejscowości we wschodniej części Pojezierza Mazurskiego. Do Łodzi przyjechała na studia. Nie planowała zostać tutaj na stałe. Nie sądziła też, że zawodowo zajmie się gotowaniem. Dominika na wegetarianizm przeszła 10 lat temu. Na etnologii pisała wtedy pracę zaliczeniową na temat straight edge. To społeczno-kulturalny ruch odrzucający wszelkie używki. Jednym z jego odłamów jest vege straight edge, rezygnujący dodatkowo z produktów zwierzęcych. - Pisząc na ten temat przeczytałam książkę Marii Grodeckiej "Wszystko o wegetarianizmie". To był dla mnie przełomowy moment, nie mogłam spać w nocy. Uświadomiłam sobie, że nie mogę już dłużej jeść tego, czego sama nie jestem w stanie zabić - opowiada Dominika.

Majne Szwajne

Bezmięsna dieta była motywacją do szukania kulinarnych pomysłów i wymyślania zupełnie nowych dań. Dominika zaczęła dzielić się swoimi kuchennymi dokonaniami na blogu Smakoszki Jaroszki. W 2011 roku przeszła na dietę wegańską, a z jej przepisów zniknęły wszelkie produkty pochodzenia zwierzęcego. W tym samym czasie w życiu Dominiki i jej chłopaka (obecnie męża) Janka pojawiła się świnka Bożenka. Nowego domownika para przywiozła z hodowli w Ślesinie. Zaledwie trzytygodniowy prosiaczek mieścił się na dłoni. Bożenka jest charakterna i wrażliwa. Podobnie jak koty, lubi chodzić swoimi ścieżkami. Jest bardzo ciepłolubna, dlatego wakacje spędza na działce nad morzem lub na spacerach przed blokiem. Buszująca w osiedlowej trawie świnka wciąż wzbudza niesłabnące zainteresowanie mijających ją osób. Chłodniejsze dni lubi przespać w swoim kojcu. Bożenka - tak jak jej opiekunowie - nie je mięsa. Żywi się przede wszystkim kaszą z warzywami. Garnek wypełniony takim przysmakiem wystarcza jej na dwa dni.

Świnka Bożenka jesienią

Udomowiona świnka stała się przewodnim tematem wegańskiego sklepu Dominiki – Majne Szwajne Vegan Deli. Rysunkowe grafiki z Bożenką w różnych wcieleniach można podziwiać na ścianach obok wejścia. To prace rysowników, których Dominika poznała podczas pracy przy organizacji Międzynarodowego Festiwalu Komiksu i Gier w Łodzi. Sklep Majne Szwajne powstał niespełna dwa lata temu w zazielenionym podwórku przy ul. Wólczańskiej 96. Dominika dobrze znała to miejsce. Wcześniej przyjeżdżała tutaj na próby zespołu Kind Off, którego była wokalistką. Śpiewany przez nią utwór Dancing Colours zdobył nagrodę publiczności podczas łódzkiego Vena Music Festivalu w 2011 roku. Jeszcze w rodzinnym Olecku Dominika skończyła szkołę muzyczną w klasie fortepianu i saksofonu. Chociaż nie została zawodową wokalistką, muzyka powraca w jej życiu co jakiś czas. Niedawno wystąpiła gościnnie w akustycznym projekcie Amourette, który stworzył jej znajomy Kuba.

Obiadki czapkowe

Zanim powstał sklep Majne Szwajne Vegan Deli, Dominika organizowała tzw. "obiadki czapkowe". W weekendy jej mieszkanie zmieniało się w jednodniową restaurację. Chętnych na spróbowanie wegańskich przysmaków nie brakowało. Dwudaniowe obiady wydawane były co dwie godziny. - Przychodzili nie tylko znajomi, ale także sporo osób związanych z łódzką gastronomią. Każdy wrzucał po 12 zł do świnki skarbonki i jadł to, co akurat przygotowałam - wspomina Dominika. Jednym z jej popisowych dań były wegańskie pasty przyrządzane na bazie - całkowicie legalnych! - ziaren konopi. Ich smakowe wersje (z suszonymi pomidorami oraz szpinakiem i czosnkiem) sprzedawała na Eko Targu w OFF Piotrkowska. - Zaszłam w ciążę i przestałam tam chodzić. Ludzie nadal pytali o moje pasty, aż ktoś postanowił je podrobić - śmieje się Dominika.

Po urodzeniu synka powróciła do planowania własnej restauracji. Złożyła wniosek o dofinansowanie. Kiedy wydawało się, że wszystko pójdzie po jej myśli, dostała odmowę. Okazało się, że wymogiem otrzymania pieniędzy było wykształcenie gastronomiczne. Dominika nie poddała się i za radą koleżanki złożyła wniosek o dofinansowanie sklepu garmażeryjnego. Odpowiedź była pozytywna i wkrótce Majne Szwajne Vegan Deli otworzyło drzwi dla klientów.

Majne Szwajne

To nie tylko sklep z wegańskim jedzeniem, ale także kuchnia przygotowująca pudełkowy catering w wersji roślinnej. - W dzień gotujemy, wieczorem rozwozimy gotowe zestawy - wyjaśnia Dominika. Przez pięć dni w tygodniu klienci otrzymują pięć zbilansowanych dań pudełkowej diety. Można zamówić także weekendowy koszyk, na który składa się osiem wegańskich posiłków. Kuchnia Majne Szwajne to mix kulinarnych inspiracji. Jest trochę Indii, Peru, Tajlandii, Włoch, ale także wiele odpowiedników z domowej, polskiej kuchni. Wystarczy wymienić kotlety mielone przyrządzane z kaszy jaglanej, z dodatkiem warzyw i klasycznych przypraw, sojowe schabowe, czy pierogi ruskie z farszem z tofu. - Bardzo lubię jak coś wyjdzie niechcący. Mam miliony pomysłów, które nieraz muszę spisywać przez pół nocy, żeby nie zapomnieć - opowiada Dominika. - Ostatnio zrobiliśmy pad thai z wędzonym tofu, warzywami i sosem orzechowo-tamaryndowcowym. Skończył nam się makaron ryżowy, więc użyliśmy szpinakowego tagliatelle. Ludziom tak zasmakowało, że wciąż pytają, kiedy będzie pad thai z zielonym makaronem.

Majne Szwajne

Majne Szwajne to także miejsce dbające o ekologię. Dominika cały czas stara się ograniczać produkcję plastiku. Dlatego do sklepu najlepiej przychodzić z własną torbą. - Niestety nie udało się wyeliminować plastikowych opakowań do cateringu. Robiliśmy testy z biodegradowalnymi pudełkami, ale nie mogliśmy sprasować na nich folii - tłumaczy Dominika. Wcześniej chciała wprowadzić wielorazowe opakowania, ale nie zgodził się na to sanepid. - Zbieramy umyte pudełka i magazynujemy je w piwnicy. Raz w miesiącu wywozimy je do punktu na wysypisko, gdzie sortowany jest plastik.

W Majne Szwajne jedzenie się nie marnuje. - Jak nie uda się czegoś sprzedać to zawozimy sąsiadom lub znajomym - mówi Dominika. - Zdarza się, że jedziemy z paczką jedzenia na Wydział Ekonomiczno-Socjologiczny Uniwersytetu Łódzkiego, gdzie wystawione są lodówki Jadłodzielni. Zauważyłam, że coraz więcej osób ogranicza lub w ogóle przestaje jeść mięso, więc chętnych na darmowe wegańskie dania raczej nie brakuje.  

Sklep Majne Szwajne Vegan Deli otwarty jest od poniedziałku do piątku w godz. 12-18.30. W soboty od godz. 10 do 14.