Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today iswtorek,23kwiecień,2019

Desery w restauracjach - jest coraz lepiej!

Share

Festiwal Czekolady

Ja tak, ale nie zawsze tak było. Jeszcze kilka lat temu działy z deserami były w łódzkich lokalach nudne i smutne. Na szczęście to się zmienia i to w bardzo szybkim tempie.

Kocham słodycze, a jeszcze kilka lat temu bardzo, bardzo rzadko zamawiałam deser po obiedzie w restauracji. Ostatnio zastanawiałam się, dlaczego. Czasami winowajcą były gigantyczne porcje dań głównych, ale częściej smutek, jaki gościł w słodkim dziale menu. Kucharze nie przywiązywali do niego zbyt dużej wagi, bo desery kiepsko się sprzedawały, ale przede wszystkim większość z nich po prostu nie potrafiła przygotowywać ciekawych i kreatywnych propozycji. Nie umieli lub też nie chcieli się nauczyć – w cukiernictwie trzeba przestrzegać receptur, jeśli w trakcie przygotowywania ciasta zrobi się za bardzo kreatywnie, to po prostu nie wyjdzie.

 Festiwal Czekolady

Jak więc wyglądała typowa karta deserów? Szarlotka z lodami, naleśniki na słodko, deser lodowy, tiramisu i panna cotta – bez względu na rodzaj kuchni restauracje celowały w trzy z tych pięciu propozycji. Szarlotka bywała kupna, ale najczęściej broniła się dobrym, domowym smakiem (nie raz bywało, że wypiek powierzano zaprzyjaźnionej „babci” lub pomocom kuchni). Fenomenu naleśników nie ogarniam, bo to dla mnie śniadanie albo posiłek, który przygotowuję, gdy już niczego nie mam w lodówce, ale na pewno nie deser. Puchar lodowy kojarzy mi się z poprzednim ustrojem, ale nie tu tkwi problem. To prawie zawsze były gotowe lody (mogę je kupić w sklepie za jedną piątą ceny) z nieśmiertelną bitą śmietaną (możliwe, że w sprayu) i zestawem dodatków, które kucharz akurat miał pod ręką. Na koniec włoskie desery, bo łatwe, smaczne i bez pieczenia. Zjadłam tej panna cotty tony, do wyboru do koloru: przesłodzonej, wytrawnej, za tłustej, zważonej, z proszku, gumowatej itd., itp.. Zapamiętałam tylko jedną świetną – zamówioną w Tari Bari. Jak widać nawet z tak prostym zdawałoby się deserem wcale nie jest tak łatwo, jak mogłoby się wydawać.

 Festiwal Czekolady

I nagle coś drgnęło. Niektórzy wyspecjalizowali się w domowych ciastach, które nabrały restauracyjnego sznytu, zaczęły pojawiać się wieloskładnikowe słodkie dania, czyli desery talerzowe czy monoporcje. Te ostatnie mają formę zbliżoną do pojedynczego ciastka, jednak wewnątrz kryją znacznie więcej. Wyróżniają się elegancką formą, którą zachowują również po przekrojeniu, kiedy to odsłaniają przez nami kolejne warstwy musu, ciasta czy owocowych i chrupiących dodatków. Słodkości w karcie zaczynają być powodem do dumy, a nie piątym kołem u wozu. Zmienia się rynek, zmieniają się też oczekiwania i świadomość gości, którzy wcale nie chcą się już najeść w opór kotletem i dopchnąć słodką bułką kupioną w cukierni za rogiem. Restauracje dorosły to tego, by stworzyć w lokalu słodką sekcję, zatrudnić cukiernika, wysłać kucharzy na szkolenie. 

Festiwal Czekolady

Lepiej jest też w kawiarniach - to zasługa właścicieli, ale również coraz lepiej wyedukowanych gości. Już wiemy, że za dobre produkty trzeba (i warto!) więcej zapłacić. Jeżeli chcemy słodkości z prawdziwej czekolady, masła i jajek zerówek, nie kupimy ich za byle złotówkę. Najgorzej jest w tradycyjnych cukierniach - tu całymi garścicmi czerpie się z dobrodziejsc nowoczesnej chemii. Każdy, kto odwiedził targi cukiernicze wie, że chyba nie ma ciasta, którego nie dałoby się zrobić z proszku. Jemy więc sobie sproszkowane karpatki, serniki i babki, z dodatkiem całej tablicy Medelejewa kremów, stabilizatorów, aromatów i barwników. Na czeście nie jesteśmy skazani na proszek. Mamy w Łodzi trzy butikowe cukiernie, które na 100% gwarantują najwyższą jakość (wiem, że to skrajne obozy i mamy jeszcze pośrednią półkę, ale tu brak mi wiedzy, kto w jakim stopniu stawia na naturę).    

 Festiwal Czekolady

Na potwierdzenie tych słów mamy kolejną edycję Festiwalu Czekolady i Kawy – słodkiej imprezy, która rusza już w następny piątek. Znów po wyboru będziecie mieć ponad 20 wyjątkowych i różnorodnych propozycji, od musów, przez lody, monoporcje i mega czekoladowe ciasta. Co ważne, w tym roku mocno stawiamy też na kawę, więc każdemu deserowi będzie towarzyszył specjalnie dobrany i pasujący napój kawowy. Zależy nam, aby kolejne edycje różniły się od siebie, w tym roku zaprosimy was również na kawowo-czekoladowe warsztaty. Oddamy Was w ręce specjalistów z Primulatora, Cocart’s, Owoców i Warzyw, Hot Air i Manufaktury Czekolady. Czekolado i kawoholicy, już wiecie, co robić od 5 do 14 kwietnia!