Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today ispiątek,22marzec,2019

Orient nie przetrwał

Share

Noodle w pudle

Gdy w Łodzi zaczęły otwierać się ładne i schludne lokale z orientalnym jedzeniem myśleliśmy, że staną się alternatywą dla „chińskich budek”. Niestety – żaden z nich nie utrzymał się na rynku.

Miało być tak fajnie – znane z filmów kartonowe pudełka, których w Łodzi jeszcze nie było, przyjemne wnętrze i ciekawa, azjatycka kuchnia za rozsądną cenę. Pierwsze konkurencji nie wytrzymały Noodle w pudle na Struga, Wok to go na Piotrkowskiej utrzymał się dłużej, ale i tu z czasem pojawiła się kartka „lokal do wynajęcia”. Orientalny honor podtrzymywała Asia to go – niestety w ostatnich dniach również i ona musiała złożyć broń.

Wok to go

Jako że wciąż analizujemy łódzki rynek gastronomii, musieliśmy pochylić się nad tym przypadkiem. Dlaczego żaden z lokali nie przetrwał? Za słabe jedzenie, zbyt wysokie koszty, a może nie najlepsze zarządzanie? Naszym zdaniem wszystkiego po trochu, choć absurdalnie może się okazać, że jedzenie i tak było najmocniejszą stroną przedsięwzięcia.

Budki wcale nie odczuły pojawienia się na rynku orientalnej konkurencji. Ich klienci cenią je przede wszystkim za cenę i wielkość porcji, i choć te we wspomnianych lokalach wcale nie były małe, nie mogły równać się wypchanym po brzegi lunch boxom. Było więc za drogo by konkurować, a za tanio by utrzymać się na rynku, wystrój niby ładny, ale bez klimatu, a jedzenie, choć dobre, nie zwaliło z nóg miłośników dalekiego wschodu.

Asia to Go

Gwoździem do trumny było też zarządzanie. Autorskie lokale utrzymują się na rynku, ponieważ w prowadzenie są zaangażowani bezpośrednio ich właściciele. Noodle w pudle, Wok to go i Asia to go były natomiast konceptami sieciowymi, otwieranymi raczej z myślą o zarabianiu pieniędzy niż realizowaniu gastronomicznej pasji. Do tego niedostosowanie się do potrzeb rynku (Noodle w pudle było zamykane wieczorem, gdy w okolicy krążyły tłumy głodnych imprezowiczów) i mamy chyba odpowiedź na nasze pytanie. Ciekawe, czy podobne formaty wrócą do Łodzi i będziemy jeszcze jeść pałeczkami makarony z kartonowych pudełek?