Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today ispiątek,15grudzień,2017

Ciacho, pizza i studenci - nowe lokale w Łodzi

Share

Ciacho, pizza i studenci - nowe lokale w Łodzi

Sezon na otwarcia nowych miejsc w pełni! Naprawdę nie nadążamy z pisaniem o kolejnych lokalach, powstających w Łodzi. Jeden z listopadowych weekendów był pod tym względem bardzo owocny: dodajemy kolejne trzy smakowite adresy.

 

Zaczynamy od otwarcia, które było naprawdę huczne! Ponad 3,5 tysiąca osób na wydarzeniu na FB, a sądząc po niekończącej się kolejce znacząco wykraczającej poza lokal – niewiele mniej „w realu”. Mowa oczywiście o otwarciu drugiej cukierni pod szyldem Chude Ciacho, która otworzyła się w Sukcesji. Choć słowo „cukiernia” jest nieprecyzyjne, bo w Chudym Ciachu cukru nie uświadczycie. Ci, którzy znają markę i kameralny lokal przy ul. Narutowicza (a jest ich, jak się okazuje całkiem sporo) wiedzą, że w Chudym używa się erytrolu – zdrowego zamiennika cukru. Biszkopty piecze się tam na mąkach bezglutenowych, głównie ryżowej, a zamiast nabiału używa śmietanki kokosowej i mlek roślinnych. To wszystko sprawia, że wśród poszerzającego się grona stałych gości Chudego Ciacha są nie tylko ci, którzy chcą dbać o linię (dla nich na cenówkach widnieją także wartości kaloryczne, zawartość białka, tłuszczu i węglowodanów w danym deserze), ale też osoby cierpiące na przeróżne choroby: celiakię, cukrzycę czy alergie pokarmowe.

Chude Ciacho

W menu w Sukcesji znaleźć można podobne smakołyki, co w lokalu na Narutowicza (ten nadal działa i ma się świetnie). Są oczywiście chude torty: ciasteczkowy, rafaello, wuzetka. Są też apetyczne desery w słoikach, robione na miejscu praliny i babeczki. W Sukcesji codziennie można zamówić weekendowy hit z Chudego Ciacha nr 1, czyli freakshake’i na bazie odżywek białkowych (izolatu białka wysokoprzyswajalnego). Te efektowne desery, dostępne w trzech wersjach, są prawdziwym hitem. Zresztą – nie tylko one. – Jesteśmy onieśmieleni frekwencją. Samo otwarcie było szaleństwem, ale i teraz nie narzekamy. Przychodzą studenci, ale też nasi goście z Narutowicza. Okazuje się, że marka Chude Ciacho jest rozpoznawalna. Nie mogę też absolutnie narzekać na lokalizację – do Sukcesji jest dobry dojazd, parking, a na to najbardziej narzekają nasi goście w Śródmieściu – przyznaje Marcin Kobylarczyk, właściciel i pomysłodawca Chudego Ciacha.

Heksagon

Z kolei przy Pomorskiej 144 niemalże naprzeciwko Wydziału Filologicznego otworzył się Heksagon. To miejsce, które spełnia chyba wszystkie możliwe potrzeby – można tu spędzić cały dzień: od 8 rano zjeść śniadanie, potem lunch lub pizzę, makaron, burgera albo kanapkę, a wieczorem napić się drinka (albo czegoś mocniejszego). Heksagon powstał, bo właścicielki – dwie siostry, uznały, że na terenie kampusu UŁ wciąż brakuje miejsc, w których można zjeść smacznie. Wygląda na to, że się nie myliły, bo od pierwszych dni w Heksagonie można spotkać nie tylko studentów z pobliskich wydziałów czy akademików, ale także mieszkańców z okolicy. Wśród 10 propozycji śniadań, króluje oczywiście angielskie (18 zł), ale popularne jest też Białe (13 zł). W porze obiadowej można wybrać kanapki (14-18 zł), przystawki (18-25 zł), sałaty (16-19 zł), są też pierogi, zupy, pizza, makarony, burgery i dania główne. Są też słodkości. – Zależało nam, by każdy znalazł tu coś dla siebie. Wbrew pozorom to menu nie jest bardzo rozbudowane, zresztą będziemy je modyfikować pod kątem upodobań i sugestii naszych gości – tłumaczy Dominika, współwłaścicielka. Jeśli lubicie menu Chilla z Piotrkowskiej 217, to istnieje duża szansa, że polubicie i to Heksagonowe. Bo pracował przy nim Przemek Wieloch – szef kuchni właśnie restauracji Chill. Wieczorem można przyjść tu na przekąski (np. krążki kalmarowe, skrzydełka, pieczone ziemniaki z dipami), a w ofercie piw – browary regionalne. Są też mocniejsze alkohole.

Pizzeria Francesca

I na koniec miejsce, które naszym zdaniem może narobić trochę hałasu na łódzkiej mapie pizzy. Francesca mieści się przy Nawrot 18/20 (nieopodal skrzyżowania z Sienkiewicza). Lokal jest kameralny, pracują tu Włosi, których bywalcy Term w Uniejowie mogą znać z tamtejszej sezonowej pizzerii. Pizzę je się na papierowych talerzykach i plastikowymi sztućcami, ale to klasyczny, włoski wypiek – z pulpą z włoskich pomidorów, na cieniutkim cieście i pieczona w piecu opalanym drewnem, który zajmuje jakieś 2/3 lokalu. A tak zupełnie serio, to po wizycie we Francesce, miałyśmy małe deja vu z otwarcia Pomodoro – też zaczynali skromnie…

Póki co w menu jest siedem rodzajów pizzy, do których wykorzystywane są takie składniki jak mozzarella di bufala DOP, pomidory San Marzano, sól morska z Trapanii, sycylijska oliwa, neapolitańskie salami i oczywiście prosciutto crudo. Ceny – od 21 do 27 zł za niewielki placek. Oczywiście, jak na Włochów przystało, nie ma mowy o kompromisach – żadnych sosów, keczupu, dzielenia pizzy pół na pół, ani… dowozów. A to dlatego, że sami pizzaiolo tłumaczą, że ich wypiek jest smaczny przez 15 minut po upieczeniu.  Włoskie składniki, włoskie ręce, włoska telewizja na ekranie nad wejściem w samym sercu Łodzi – poczujecie się jak na wakacjach!