Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today ispiątek,20lipiec,2018

Les Nomades – kto ma ochotę na kulinarną wyprawę do Afryki?

Share

Les Nomades

Kongo, Senegal, Tunezja – Rene Tsikampoungui zabiera gości w bliskie dla siebie strony. Sprawdźcie, co zjecie zamawiając soso ba Kalinga, poto-poto czy fataya.

Nazwisko Tsikampoungui, choć trudne do wymówienia, powinno być znane łódzkim poszukiwaczom egzotycznych smaków z restauracji MEG MU na Offie. Teraz Rene przenosi się do lokalu w podwórku przy Piotrkowskiej 60 i startuje z nowym konceptem, czyli Les Nomades.

Les Nomades

Dawno, dawno temu w tym samym miejscu funkcjonowała restauracja hiszpańska. Dziś rysunki z bykami i torreadorami zastąpiły kolorowe i wzorzyste afrykańskie tkaniny, które zdobią też oparcia krzeseł. Powiedzmy szczerze, Les Nomades nie zachwyca wystrojem, może z czasem będzie tu bardziej przytulnie i atrakcyjnie, ale na razie skupić się trzeba na kuchni. Przygotujcie się na kulinarną podróż po Afryce (nazwa nie jest przypadkowa – przecież Nomadzi to właśnie wędrowcy). Nie można oczywiście wrzucić do jednego worka odmiennych kultur i tradycji tak wielu różnorodnych krajów. W roli głównej kuchnia Republiki Konga, rodzinnego kraju Rene. Nasz kucharz spędził też dwa lata w Senegalu, cztery lata w Tunezji, do tego zaproponuje też dania Kamerunu (z uwagi na sąsiedztwo, kuchnia tego kraju jest bliska kongijskiej) i Wybrzeża Kości Słoniowej.

Les Nomades

Czy zjecie tu dania znane z MEG MU? W pewnym stopniu tak, ale będzie też sporo nowości. Karta Les Nomades ma być krótka i zmieniać się co miesiąc. Tak, będą Afro burgery z sadzonym jajkiem i arbuzem, nawet w dwóch rozmiarach (małe za 14 zł i duże za 18 zł), ale również Mafe, czyli gulasz w sosie orzechowym ze szpinakiem i warzywami. Jego głównym składnikiem jest wołowina (mała porcja kosztuje 14 zł, duża 28 zł), ale można też przygotować wersję z kurczakiem, rybą czy … antylopą (ta ostatnia dostępna raczej w rodzinnym Kongu Rene, niż w łódzkiej restauracji). Standardowym dodatkiem do gulaszu są platany, ale danie można też zamówić z ryżem (tak podobno zjedliby je mieszkańcy Senegalu).

Les Nomades

Co dalej? Będą pieczone ryby, sardynki z Maroka, krewetki w cieście, smażone pierożki fataya nadziewane mielonym mięsem i oczywiście kurczak w różnych odsłonach. Yassa (24 zł) to kurczak w sosie musztardowym z oliwkami smażony z cebulą, DG to kurczak z platanami (24 zł), zaś soso ba Kalinga (18 zł) to wytrybowane udka z zielonym sosem i warzywami (również można zamówić z platanami lub ryżem). W planach są również organizowane co dwa tygodnie grille na zewnątrz i śniadania, wśród których będzie można spróbować poto-poto, czyli ryżu gotowanego z zagęszczonym mlekiem, do którego kongijskie dzieci najchętniej jedzą świeżo usmażone pączki. W Les Nomades afrykańskie jest jedzenie, ale również napoje, na przykład Palm Drink czy piwo, które lada moment pojawi się w ofercie lokalu.

Les Nomades

Na pierwszej wizycie spróbowałam kurczaka DG. To fajne, proste danie, które ciekawie łączy wytrawne i słodkie smaki, jest dobrym ambasadorem kuchni serwowanej przez restaurację. Koniecznie spróbujcie przygotowywanego na miejscu napoju z hibiskusa. Nie jestem wielką fanką owocowej herbaty, ale w wersji mocno schłodzonego, intensywnego i słodkiego napoju nabiera on zupełnie innego wymiaru (bez charakterystycznego, hibiskusowego posmaku), który bardzo przypadł mi do gustu. Les Nomades działa na razie od godziny 14.00 do 21.00 (dłużej w weekendy), gdy tylko pojawi się tu oferta śniadaniowa, restauracja zacznie otwierać się znacznie wcześniej.