Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isśroda,17lipiec,2019

Morning coffee&more– nareszcie mam fajną miejscówkę koło domu

Share

Morning coffee&more

Nazwa nowo otwartej kawiarni wiele już wyjaśnia – ważną pozycję zajmuje kawa, ale zjecie tu też wytrawne i słodkie śniadania. Bardzo im kibicuję, nie tylko z powodu lokalizacji.

Gastronomicznie na miejsce zamieszkania nie powinnam narzekać (do Piotrkowskiej 20 minut spacerem), ale marzyła mi się dobra kawa tuż pod domem. Nowe miejsca tropię jak pies gończy – zaglądam przez każdą witrynę, za którą widać remont. Gdy przy Żeligowskiego 46 zawisły edisonowskie żarówki zatarłam ręce – będzie gastro J Ciekawe, tylko czy fajne.

Morning coffee&more

W ubiegłą środę oficjalnie otworzył się Morning coffee&more. Najpierw podejrzałam ich na Facebooku. Na zdjęciu latte art – dobry znak, nowe miejsca często ledwo sobie radzą z przygotowaniem pijalnej kawy, o wzorkach nikt nawet nie myśli. Ale w Morning za sterami mamy dwójkę baristów: Saszę i Mariusza, pomysłodawcę i człowieka, który nadzorował całe przygotowania. Nie byłoby tego miejsca gdyby nie oni, mama Mariusza (to ona podjęła się zadania urządzenia kawiarni), ale również pozostała rodzina i grono przyjaciół. Bardzo krótka historia Morning pełna jest pozytywnych ludzi: dziadka, który sam zrobił oświetlenie, kumpli, którzy pomagali kłaść panele, Natalii (przyjaciółki z dzieciństwa), która dziś przygotowuje śniadania, Ali, która codziennie piecze ciasta czy Krzysztofa, który pomaga po prostu we wszystkim.

Morning coffee&more

Tradycyjnie, kilka słów o wystroju. Jest nowocześnie, ale nie ascetycznie. Pojawia się szarość, ale nie gra tu pierwszych skrzypiec, raczej stanowi tło dla ściany wyłożonej butelkowo-zieloną tapetą w srebrne wzory, zielonego baru czy ozdób, na przykład charakterystycznej kraty, na której zawisły lampki, świeczki i kwiaty, a w przyszłości może również notki od gości czy pamiątki z dnia codziennego Morning. Mama Mariusza twierdzi, że najlepszą wizytówką lokalu jest jego toaleta – ona postawiła na połyskujący beton i kolaż z Audrey Hepburn. Całości dopełnia zieleń i drobiazgi, jak na przykład numerek z którym odbiera się jedzenie w kształcie sztalugi, na której można postawić telefon.

Morning coffee&more

W tygodniu Morning otwiera się już o 7.00 rano (jedynie w niedzielę od 9.00). Wypijecie tu dobrą kawę i zjecie śniadanie. Znak rozpoznawczy – precle. Są podawane w formie kanapek, możecie je zamówić między innymi z jajkiem sadzonym i boczkiem, burakiem i hummusem czy kurczakiem, fetą i awokado. Do tego zestawy śniadaniowe (jajka sadzone, tofuczniczka, owsianka, franfurterki, omlet czy croissant na słodko) oraz sałatki. Lada moment w Morning pojawią się wina, a na razie wpadajcie na kawę i domowe ciasta. Warto też wspomnieć o cenach. Zestawy śniadaniowe kosztują od 7 do 12 zł, sałatki 14-16 zł, a kanapki między 11 a 17 zł.

Morning coffee&more

Szczerze kibicuję Morning, nie tylko dlatego, że chcę mieć dobrą kawę blisko domu. To projekt bardzo fajnych, bardzo młodych ludzi. Podziwiam i zazdroszczę dojrzałości - ja w ich wieku zastanawiałam się gdzie iść na imprezę i od kogo skserować notatki z wykładów. Oni nie tylko ogarnęli temat bistro, ale zrobili to w przemyślany sposób. Mają kawiarniane doświadczenie, znaleźli produkt, który odróżnia ich od konkurencji, pomyśleli o skompletowaniu fajnej załogi i dopieszczeniu drobiazgów. Każde śniadanie nazwane jest tu jedną z porannych czynności, kanapki – cechami charakteru (jeśli dziś potrzebujecie odwagi lub życzliwości, możecie ją zabrać na wynos). Sasza i Mariusz chcą stworzyć miejsce z domową atmosferę, w którym każdy będzie się mógł czuć swobodnie – wpaść do nich bez szykowania się czy makijażu. Ja wzięłam sobie tę radę bardzo do serca, drugą wizytę spędziłam tu w domowych getrach i wyciągniętym swetrze. Jeśli przyjdziecie tu na precle i zobaczycie kobietę w piżamie, możliwe, że poczułam się jeszcze swobodniej ;)