Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isniedziela,18sierpień,2019

Umamitu by Papuvege już otwarte

Share

Umamitu by Papuvege

Za nami weekend gorących otwarć – w Łodzi ruszyły aż dwa lokale z kuchnią azjatycką. Zaczynamy od opcji wegańskiej. Poznajcie Umamitu by Papuvege.

To była wyjątkowa sobota – tego dnia otworzyły się dwie azjatyckie restauracje, a my na obydwie czekałyśmy z niecierpliwością. Za chwilę zabierzemy was do Tabu Sushi, ale najpierw wizyta na Traugutta 9 w Umamitu. Jeszcze niedawno w tym miejscu działała Stacja Street Food z jedzeniem ulicznym z całego świata, ale od teraz będzie tu w 100 procentach azjatycko i wegańsko. Wszystko za sprawą Laury, którą znacie z Papuvege i Fafalafy. Choć dziewczyna jest już weteranką otwarć, tym razem podniosła sobie poprzeczkę jeszcze wyżej – poprzednia restauracja działał prawie do ostatniej chwili, a na remont lokalu przed ponownym otwarciem były tylko dwa tygodnie.

Umamitu by Papuvege

Chociaż co chwila wyskakiwały jakieś niespodzianki: transport z meblami zaginął w Polsce, na miejsce dojechały skórzane krzesła (do wegańskiej knajpy, jakby ktoś nie zauważył ironii sytuacji), a urządzenia odmówiły współpracy, to wszystko się udało i w sobotę pierwsi goście zobaczyli lokal w nowej odsłonie. Jest dużo jaśniej niż było tu za czasów Stacji Street Food i zniknął samochód, który stał w centralnym punkcie lokalu. Są za to białe ściany, dużo roślin, tematyczne grafiki Adeli Madej, własnej produkcji lampy z grubej liny i bar z blachy falistej.

Umamitu by Papuvege

To co najważniejsze jest jednak w kuchni. A w kuchni Umamitu króluje Azja w wersji wegańskiej. Laura postanowiła nie ograniczać się do kuchni jednego kraju czy regionu, ale wybrała najciekawsze i najpopularniejsze dania z wielu zakątków kontynentu (jak Tajlandia, Laos, Malezja, Indonezja i Korea) i przygotowała ich roślinne wersje. Są zatem zupy – laksa i pho, jest pad thai, nasi goreng, mapo tofu czy bibimbap. Ale są też potrawy autorskie, jak bakłażan z woka w sosie sojowym z czosnkiem i ibirem oraz fementowaną czarną fasolą, słodko-kwaśny makaron bun na zimno według Damiana – kucharza, którego możecie kojarzyć ze Stacji albo frytki Umamitu z majonezem miso, nori, schichimi togarashi i szczypiorem.

Umamitu by Papuvege fot. Umamitu

Do tego własnej produkcji napoje z azjatyckim twistem (np. lemoniada tamaryndowca), tajska herbata czy moja ukochana kawa po wietnamsku, również w wersji na zimno. Orientalne akcenty znajdziecie też w drinkach: Tom Yum Collins to gin infuzowany imbirem z tajskim syropem i dodatkami, namieszano również w klasyce, tworząc Thai Coladę. Nie zabraknie też wina – za jego selekcję odpowiada wine bar Dwa przez cztery. A to wszystko to i tak dopiero początek, bo Umamitu rusza na krótkim menu, a plany jego rozbudowy są ambitne.

Umamitu by Papuvege

Dla mnie na pierwszy ogień poszła curry laksa – wybaczcie, że nie dałam rady więcej, ale ta miska jest bardzo słusznych rozmiarów. Bierzcie w ciemno, a jeśli lubicie ostre, poproście  o doprawienie, bo podstawowa wersja jest dość bezpieczna. Zupa na mleku kokosowym jest kremowa, kolejne łyżki zaskakują wyrazistymi dodatkami: smażonymi boczniakami, wędzonym tofu, kolendrą, prażoną cebulką czy ryżową prażynką. Laura ma talent do wyczarowywania smaków, na które łapią się wszyscy mięsożercy. Jeżeli Łódź stanie się wegańskim miastem, to będzie w dużej mierze jej zasługa. Ja z tak wyrazistą, esencjonalną i ciekawą kuchnią bez żalu mogę porzucić mięcho. Na drugą wizytę na pewno mam zarezerwowaną sałatkę z makaronem bun, piklami, tofu i słodko-kwaśnym sosem, ale dobrze tu brzmi tu właściwie wszystko.

Umamitu by Papuvege działa przy Traugutta 9 od poniedziałku do czwartku w godzinach 13.00 - 22.00, w piątki i soboty w godzinach 13.00 - 23.00, a w niedziele od 13.00 do 21.00.