Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isczwartek,25kwiecień,2019

Czas na argentyńskie steki

Share

Fot: Tango Steakhouse

Mamy dobrą wiadomość dla wszystkich mięsożerców. Od miesiąca przy Traugutta 14 działa Tango - steakhouse z prawdziwego zdarzenia. Szefem kuchni jest tu rodowity Argentyńczyk Franco Cambareri.

Bordowe ściany, meble z ciemnego drewna, a na ścianach - tematyczne obrazy o tangu. Nie ma wątpliwości, że jesteśmy w miejscu związanym z Argentyną.
Tango założyło małżeństwo polsko-argentyńskie: Kasia i Franco Cambareri. Po kilku latach spędzonych w Buenos Aires postanowili wrócić do Polski i jednym z pomysłów na nowe życie była właśnie restauracja. Szukali lokalu na uboczu, by stworzyć kameralną stekownię, gdzie mogliby rozmawiać z gośćmi, serwować steki i dobierać do nich najlepsze wino. Wybór padł na lokal w kamienicy przy rogu Traugutta i Sienkiewicza. Wcześniej były tu m.in. obiady domowe, pizzeria, a ostatnio - wegańska restauracja „W Te Pędy”.

Fot: Tango Steakhouse

Jak mówią właściciele, w swojej restauracji chcą przybliżyć łodzianom niezwykły specjał, czyli wołowinę argentyńską. Na czym polega jej wyjątkowość? Tamtejsze krowy przez 365 dni w roku przebywają na pampie (argentyńskiej nizinie) po której leniwie przechadzają się, żując świeżą trawę. Dzięki temu nie mają zbyt rozbudowanych mięśni, a steki są kruche i delikatne.
Niestety, steki z argentyńskiej wołowiny nie są tanie. W Tangu serwowane są w dwóch gramaturach: po 200 i po 300 gramów. Argentyński antrykot kosztuje odpowiednio 57 i 80 zł, rostbef - 63 i 95 zł, polędwica - 96 i 144 zł. Jest też opcja tańsza na bazie polskiej wołowiny: T-bone za 79 zł, antrykot za 45 zł i złotówkę droższy rostbef. Mięsa serwowane są w zestawie grillowanymi ziemniakami i surówką. Ciekawą opcją jest Parillada, czyli specjalny grill, na którym serwowane są cztery rodzaje mięs. Porcja (1200 g/219 zł) przeznaczona jest dla 3-4 osób. Mięso smaży osobiście Franco i jeśli klient nie życzy sobie inaczej, jest ono średniowysmażone.

Fot: Tango Steakhouse

Do tak wykwintnego mięsa, warto zamówić wino, zwłaszcza, że to w Tangu pochodzi od dystrybutora, który jest...a jakże! Argentyńczykiem! Niektóre z nich są dostępne wyłącznie w Tangu. Jak mówi szef Cambareri, Argentyńczycy piją do steków czerwone wino malbec, ale nie oznacza to, że to jedyny szczep dostępny w restauracji. W karcie jest 10 win czerwonych, a jeśli ktoś ma ochotę na białe - może wybrać jedno z 4 rodzajów, a właściciel nie potraktuje tego jako plamy na honorze. Ceny win zaczynają się od 12 zł za kieliszek i 60 zł za butelkę. Najdroższe jest argentyńskie wino Dominio del Plata Brioso - kosztuje 221 zł za butelkę.

Fot: Tango Steakhouse

Pomysłodawcy Tanga uznali, że choć promują kuchnię i kulturę gastronomiczną Argentyny, biorą pod uwagę również polskie gusta, stąd chociażby białe wina czy...herbata, której w Argentynie się nie pija. Chociaż w jednej kwestii nie mogli dojść do porozumienia: Kasia chciała wprowadzić do menu zupy, jej mąż przekonywał, że to szalony pomysł, bo w Argentynie nie ma kultury jedzenia zup. A wręcz są uważane za coś tak niedobrego, że straszy się nimi dzieci, gdy są niegrzeczne. Właściciele Tanga straszyć nikogo nie chcą, więc zupa, choć początkowo widniała w karcie, już z niej zniknęła.


Czy łodzianie są gotowi na stekownię z prawdziwego zdarzenia? Właściciele są dobrej myśli. Lokal działa dopiero od miesiąca, a już ma stałych klientów. Jak mówią właściciele, Tango to miejsce dla koneserów mięs, ale także dla tych, którzy lubią doświadczać nowych smaków.