Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isniedziela,24czerwiec,2018

American Bull - recenzja

Share

American Bull - recenzja

Od niedawna w Manufakturze działa "prawdziwie amerykańska restauracja" American Bull. Wybraliśmy się sprawdzić, czy warto wydać 75 zł na stek t-bone.

Nie byłam nigdy w Stanach, więc moja wiedza na temat kuchni amerykańskiej jest bardzo teoretyczna i bazuje głównie na informacjach i obrazach z książek, filmów i programów kulinarnych. Klasycznie amerykańska restauracja to dla mnie diner jak z obrazu Edwarda Hoppera, w którym kelnerki z wysoko upiętym kokiem serwują hamburgery, jajka na bekonie i dolewają kawy ze szklanych dzbanków albo steakhouse, w którym goście objadają się wielkimi stekami, pikantnymi skrzydełkami i gotowaną kukurydzą. American Bull zdecydowanie bardziej przypomina to drugie.

Wnętrze jest dosyć przewidywalne - wielkie, amerykańskie flagi, mnóstwo zdjęć, grafik i plakatów nawiązujących tematyką do amerykańskiej kultury, sztuki i sportu oraz oczywiście tablice rejestracyjne z różnych stanów. Całość tworzy misz masz, który nijak nie trafia w mój gust, ale jeśli szukacie wszystkich stereotypów o Ameryce w pigułce, to dobrze trafiliście.

Od wejścia wita przemiła i kompetentna obsługa. Nienachalni i zabawni kelnerzy i kelnerki prowadzą do stolików, podają menu, polecają, doradzają i szczegółowo opowiadają o potrawach. Naprawdę miło. Do restauracji wybraliśmy się w piątek i trafiliśmy na wieczór z muzyką na żywo. Bardzo fajny pomysł - przesympatyczna wokalistka w typie Tatiany Okupnik i towarzyszący jej pianista/keyboardzista plumkali nam miło podczas całej kolacji.

Do American Bull, jako wielka miłośniczka mięs wszelakich, szłam przede wszystkim na stek t-bone, ale postanowiliśmy spróbować innych oferowanych tu specjałów, dlatego zdecydowaliśmy się na Super Mix American Bull, w którym za 149 zł goście otrzymują wybór najlepszych, firmowych mięs z dodatkami oraz super bonusem, którym jest butelka wybranego alkoholu (wina, wódki lub whisky). Do tego Big Texas Cheesburger (26,90 zł) oraz amerykański sernik i brownie na deser.

Auper Mix American Bull - restauracja American Bull

Super Mix American Bull to na pewno świetna opcja na kolację w kilka osób (4, a nawet 5). Mnóstwo mięs, do tego coleslaw, pieczone ziemniaczki, ryż, gotowane kukurydze i sosy do mięs. Kiedy ten zestaw wjechał na stół poczułam jednak pewne rozczarowanie, bo zrozumiałam, że jestem w innej, mniej tex-mex wersji Siouxa. Liczyłam na soczyste kawałki krwistego, delikatnie przyprawionego mięsa, a dostałam skąpane w aromatycznych marynatach, mocno ugrillowane kawałki mięsiwa w jednym kolorze, wśród których ciężko było odróżnić stek z Angua od steku z karkówki. Żeby była jasność - wszystkie mięsa były kruche, delikatne i bardzo smaczne, ze szczególnym wskazaniem na żeberka. Jeśli jednak szukacie wysokiej klasy steakhouse'u, to możecie się rozczarować.

T-bone steak - American Bull

O ile wszystkie mięsa i dodatki z zestawu zjedliśmy z przyjemnością, o tyle stek t-bone okazał się klapą. Twarde, źle wysmażone mięso na brzegach było wysuszone na wiór, a przy kości zupełnie surowe. Smaku dawało mu tylko ziołowe masełko, bo mięso było go pozbawione. Z wielkim żalem stwierdzam, że nie mogę powiedzieć o tym steku ani jednej dobrej rzeczy. Liczyłam na pyszną, mięsną ucztę, a zamiast tego kawał steka został na talerzu.

Big Texas Cheesburger - American Bull

Firmowy cheeseburger wypadł na tym tle bardzo dobrze. Pyszne mięso, które rozpływało się w ustach, smaczne dodatki i sos BBQ tworzyły bardzo fajną kompozycję, chociaż cena jest odrobinę wygórowana. Nie rozczarował też deser - sernik o konsystencji masełka i mocno czekoladowe brownie były pysznym akcentem na zakończenie kolacji.

Jeśli miałabym wrócić do American Bull, to zdecydowanie nie na stek t-bone ani na zestawy ani nawet na hamburgera. Zamówiłabym stek z Angusa, co i wam polecam - spróbowałam go w zestawie i był naprawdę pyszny i delikatny. Może skuszę się jeszcze kiedyś na świeże mule serwowane tu w czwartki i piątki. To na pewno fajne miejsce na weekendową, zakrapianą kolację ze znajomymi, ale steki lepsze jadłam w Sphinxie.

 

American Bull
Rynek Manufaktury
ul. Drewnowska 58b
www.american-bull.pl