Jemy w Łodzi - restauracje w Łodzi, opinie, recenzje, wydarzenia

You are here:
Today isczwartek,23listopad,2017

Chłodnik, ośmiornica i vinho verde

Share

Klub WinoNie macie planów na weekend? Możecie wpadać do letniego ogródka Klubu Wino – od dziś czeka tu na was nowe menu i oczywiście morze wina.

Nawet, jeśli pierwsze dni lipca przywitacie w Łodzi, w taką pogodę po prostu nie można siedzieć w domu! Na szczęście ogródków w Łodzi nie brakuje – mamy Piotrkowską, OFF-a i oczywiście 217 z tytułowym Klubem Wino w roli weterana tego coraz modniejszego miejsca. Na ten weekend wine bar ma dla was dwie niespodzianki – premierową kartę i nowo otwarte, schłodzone butelki.

Klub Wino

W upały w menu nie mogłoby zabraknąć chłodnika – szefowa kuchni Monika Kochanek każdego dnia przygotowuje inną propozycję, dziś będzie to na przykład chłodnik ze szpinaku z papryką, chilli, cytryną i orzechami ziemnymi, do którego Michał zaproponował Eira dos Mouros vinho verde (na miejscu butelka w cenie 35 zł). Nic dziwnego – kiedy, jak nie teraz, sięgnąć po młode „zielone” wino z Portugalii?

Jeśli zamarzyły wam się śródziemnomorskie klimaty możecie skusić się na talerz smażonych stynek, sardynek i kalmarów (29 zł), a na nieco większy głód macie ośmiornicę sous vide z risotto z kremu z ziemniaka i szafranem (44 zł) lub włoską klasykę, cacio e pepe, czyli makaron z serem i pieprzem (w tym wypadku również z masłem szałwiowym za 19 zł).

Klub Wino

Na tym nie koniec nowości, do wyboru jest jeszcze kilka mięsnych propozycji: własnej produkcji kiełbaski z kaczki z piernikowymi grzankami, sałatka z polikami cielęcymi przyrządzanymi w białym winie, wolno pieczona polędwica cielęca z kukurydzianym puree i fasolką szparagową oraz wołowy stek z winno-maślanym sosem z szałwią.

Do każdej pozycji zostało dopasowane odpowiednie wino, ale oczywiście możecie je wybrać samodzielnie - czeka tu na was przeszło 250 różnych butelek, z których ponad 20 dostępnych jest również na kieliszki. Do tego drinki (między innymi Spritz, prosecco z granitą arbuzową czy Kir Royal) i … belgijskie piwo Stella Artois. Tak, Michał się w końcu ugiął, jeśli więc wasz towarzysz wieczoru nie jest fanem wina, znajdzie tu też coś dla siebie.