fbpx

Blisko centrum, ale pełen zieleni, ciszy i spokoju – Księży Młyn wciąż przyciąga turystów, rodziny i miłośników dobrego jedzenia, tworząc jeden z najciekawszych łódzkich zagłębi kulinarnych. Zobaczcie, co nowego słychać na Kocim Szlaku!

Dziś zabieramy was na Księży Młyn! Tu, wśród fabrykanckich famuł i wyłożonych kocimi łbami uliczek, znajduje się jedno z najciekawszych zagłębi kulinarnych w naszym mieście. Trochę na uboczu, ale wciąż blisko centrum, cichy i spokojny, ale pełen tętniących życiem kawiarni i restauracji. Księży Młyn ma to wszystko i jeszcze więcej! Od śniadania, przez obiad i do kolacji, można spędzić tu cały dzień, słuchając śpiewu ptaków i napawając się widokiem industrialnej cegły zatopionej w zieleni, żółci i czerwieni. Tak jak pory roku, to miejsce wciąż się zmienia – i to właśnie te zmiany zainspirowały nas do napisania poniższego tekstu.

Księży Młyn

Nasz raport zaczynamy od tutejszej najstarszej restauracji, czyli Fatamorgany. Miejsce kierowane przez Bartka Pagacza do tej pory najbardziej znane było z krótkiej karty w fine diningowym stylu, ale teraz uległo to zmianie. – W tej chwili naszym gościom proponujemy menu o bardziej offowym charakterze. Dań jest więcej niż do tej pory, pojawiły się burgery, a także obiadowy zestaw Łódzkie Smaki – opowiada mi Ania Pagacz, współwłaścicielka. Na taki set, w którym obecnie znajduje się zalewajka, sztuka mięsa z kuglem i sosem grzybowym oraz wuzetka, możecie z powodzeniem zabrać np. rodzinę lub znajomych spoza Łodzi, ciekawych kuchni naszego regionu. Oprócz tego, must-have z karty to zestaw smarowideł z tutejszym pieczywem, do którego wzdycham za każdym razem, gdy zdarza mi się wyrwać tu na obiad. W restauracji sporo się ostatnio dzieje: niedawno zadebiutowali z jesiennym menu, a już zaraz lokal wystartuje w październikowym Restaurant Weeku. Dania na tę okazję przygotowywane będą pod czujnym okiem nowego szefa kuchni, Norberta Szefera. Ten młody, utalentowany i pełen pasji kucharz swoje pierwsze kroki w gastro stawiał właśnie w Fatamorganie! Bartek nie ucieka jednak z Fatamorganowej kuchni. Jak dobrze wiemy, jedzenie to jego ogromna pasja 🙂

Za nami danie główne, pora na deser. Zaglądamy tuż obok, do słodko pachnącego Maison a.s., w którym królują dopracowane desery w francuskim stylu – za każdym razem trochę inne, nie licząc kilku wyjątków. By być z nimi na bieżąco, koniecznie należy śledzić ich facebookowy profil, co właściwie jest czystą przyjemnością. Codziennie oglądać apetyczne zdjęcia słodkości? Jestem za! Dowiecie się z nich np. tego, że jutrzejszym specjałem będzie połączenie croissanta z donutem, czyli cronut z serniczkiem na bazie masła i konfiturą malinową, niedawno przygotowano tu ptysia po brzegi wypełnionego pistacjami, a w niedziele wypiekane są tu rumiane croissanty oraz inne typowo francuskie wypieki. Jeśli chcecie do nich zajrzeć pamiętajcie, że pracownia tymczasowo przestawiła się jedynie na tryb wynosowy. Na poranną lub popołudniową kawę możecie zajrzeć za to do ich sąsiadów, czyli kawiarnio-palarni Coffeehood. W menu – kawy z segmentu speciality parzone metodami tradycyjnymi i alternatywnymi, a do tego trochę deserów i ciast. Tutejsza ekipa wciąż testuje nowe ziarna, aktualnie np. nową dostawę z małej uprawy w Hondurasie, a gotowy produkt możecie również zabrać do domu.

Obraz może zawierać: jedzenie
fot. Maison a.s.

Dobrym symbolem trwających zmian są zauważalne prace remontowe budynku, w którym znajdują się wspomniane lokale – wymieniana jest cegła, a także okna, drzwi, płoty oraz dach. Przybywa tu również nowych najemców. W czerwcu na Księżym Młynie otworzyło się Ciasno jak w ulu, specjalizujące się w sezonowych śniadaniach przygotowywanych pod okiem Szefa Kuchni Kamila Piotrowskiego. Na początku miesiąca pojawiła się tu nowa sezonowa karta, a w niej m.in. dania inspirowane kuchniami świata, jesienne owoce oraz mariaż słonych i słodkich smaków. Wizyta w tym miejscu jeszcze przed nami, ale już teraz możemy odesłać was do relacji z innego niedawno otwartego miejsca, czyli kawiarni T.25. Kawiarnia znajduje się co prawda kawałek dalej, bo przy Tymienieckiego – ale gdy już wybierać się w tę okolicę, to by poznać wszystkich! Dlatego do listy koniecznie dopiszcie również Cesky Film oraz Browar Księży Młyn, które wzorcowo przygotowały się do jesieni serwując nowe dyniowe potrawy. A niewiele dalej, bo w budynku Textorial Park, od niedzieli działa za to restauracja Three Chimneys serwująca kuchnię francuską. Lokal zajął miejsce po zamkniętym niedawno Nie Lada Bistro. Nie możemy doczekać się wizyty!

A co wy myślicie o kulinarnej stronie Księżego Młyna? Byliście już w nowych knajpkach? Czekamy na wasze komentarze!

Podobne posty

Śniadanie to najważniejszy posiłek dnia, a sobotnie będzie najważniejszym śniadaniem roku. Z okazji ...
Gotowi na kolejne otwarcia? Mamy sporo nowego jedzenia do wypróbowania! Wbrew pandemii w Łodzi wciąż ...
Pytani o typowo łódzkie dania, łodzianie najczęściej wymieniają zalewajkę i prażoki, ale rzadko ...