fbpx

Źródło: https://www.facebook.com/damian.marchlewiczHK/?fref=ts

Niewiele brakowało, by Damian na dobre porzucił gotowanie. Teraz łodzianin wygrywa ogólnopolski program kulinarny i zgarnia nagrodę 100 tysięcy złotych.

Jeżeli mieliście okazję poznać Damiana, zapewne się ze mną zgodzicie – to w pierwszej kolejności skromny i wyjątkowo sympatyczny facet. Rozmawiałam z nim po wygranej i choć jest dumny z sukcesu, pozostał taki jak dawniej. Jeszcze raz gratulujemy wygranej i cieszymy się, że Marchewa wrócił do gotowania. Mamy też nadzieję, że za kilka lat odwiedzimy w Łodzi jego własną restaurację.

Źródło: https://www.facebook.com/damian.marchlewiczHK/?fref=ts

Damian zaczynał karierę kucharską w Warszawie (w stolicy spędził kilka lat), do powrotu do Łodzi namówiła go Marta Edmunds – razem z Przemkiem Wielochem mieli stworzyć pierwszą ekipę restauracji Big Betty. Po przygodzie z kuchnią brytyjską była praca w Bukowinie Tatrzańskiej, Pabianicach i okazjonalnie w łódzkich lokalach. I właśnie wtedy przyszedł moment na zastanowienie, czy na pewno dalej chce poświęcić się gotowaniu. Aby nabrać dystansu, Damian rozpoczął pracę w fundacji. Dawny harcerz i pedant dobrze odnalazł się w nowym świecie, ale czegoś jednak mu brakowało. Oczywiście kuchni!

Jak wracać, to w wielkim stylu. Myślę, że dziś Damian nie powinien już mieć wątpliwości co do swojej przyszłości. Potrzebny był jednak program, by na nowo odnaleźć w sobie pasję oraz udowodnić swoją wartość. W styczniu rozpocznie staż w Atelier Amaro – chce zostać tak długo, jak to będzie możliwe, później zdobyć doświadczenie zagranicą, a potem… może to już będzie dobry moment na otwarcie własnej restauracji. Obiecał, że w Łodzi. A co z nagrodą? Na pewno większość kwoty odłoży, ale pewną sumę zamierza rozdać. W planach jest między innymi fajna wycieczka dla rodziny.

Źródło: https://www.facebook.com/damian.marchlewiczHK/?fref=ts

A jak Damian wspomina sam program? Gdy zadzwoniono do niego z informacją, że się dostał, w pierwszej kolejności pomyślał, że wkręcają go znajomi. Na szczęście to nie był żart. Musiał przyzwyczaić się, że ciągle jest obserwowany przez kamery, ale miał tego świadomość – w końcu była to już czwarta edycja Hell’s Kitchen. Miał okazję zobaczyć od kuchni Atelier Amaro, pracować razem z Sebastianem Olmą, Marcinem Przybyszem (zwycięzcami programu Top Chef), skosztować dań przygotowanych przez Kurta Schellera czy spróbować składników, z którymi nigdy wcześniej się nie spotkał (np. stuletnich jaj). W tym tygodniu rusza na castingi do kolejnej edycji, potem chciałby trochę odpocząć. A od nowego roku praca pod okiem samego Wojciecha Modesta Amaro. Damian, trzymamy kciuki!

Podobne posty

Zbliża się termin wydania nowej karty rabatowej Jemy w Łodzi. Mamy jednak świadomość, że miniony rok ...
Na to otwarcie czekałyśmy długo i niecierpliwie. Od kilku dni możemy już odwiedzać Phở by Lilly Tran ...
Drugi Montag przy Piotrkowskiej Choć nowy Montag przy Piotrkowskiej 111 działa już od jakiegoś ...