fbpx

Bavaria czy Tyrol

Bavaria czy Tyrol to nie tylko sycące golonki, sznycle i żeberka. W wiosennej karcie pojawiło się wiele lżejszych dań, między innymi tytułowy flammkuchen.

O otwarciu Bavarii czy Tyrolu mogliście już czytać na Jemy w Łodzi. Restauracja zajęła lokal po dawnym Quo Vadis, jednak stali bywalcy pubu z trudem rozpoznają zadymiony lokal, w którym piwo lało się szerokim strumieniem. Wnętrze jest jasne, eleganckie, a zarazem bardzo przytulne. Jego klimat tworzą pamiątki i fototapety z krajobrazami Bawarii i Tyrolu, ale również kolorowe zasłony czy kolorystycznie pasujące obrusy w kratkę.

Bavaria czy Tyrol

Wystrój jest istotny, ale oczywiście ważniejsza jest kuchnia. Biorąc pod uwagę klimat i tradycje tytułowych regionów, tutejsze dania na pewno przypadną do gustu Polakom. Karta lokalu to nie tylko kulinarna podróż po niemieckiej Bawarii i austriackim Tyrolu, ale też doskonały przykład na to, jak dane kultury wzajemnie na siebie oddziaływają. Idzie wiosna, a wraz z nią potrzeba na odchudzenie królującego zimą, obfitego menu. Oto, co na najbliższe miesiące przygotowała dla was restauracja Bavaria czy Tyrol.

Bavaria czy Tyrol

Główna uwaga należy się bez wątpienia flammkuchen. Jeśli ta nazwa nic wam nie mówi, już spieszę z wyjaśnieniami. To alzackie danie, którego bazą jest niezwykle cienki, a równocześnie chrupiący podpłomyk z pszennego ciasta. Wypiekany jest w specjalnym szamotowym piecu, a tradycyjnymi dodatkami do niego są creme fraiche (gęsta, lekko kwaśna śmietana), boczek i cebula. Niektórzy będą go porównywać do pizzy, inni do tarty – można doszukać się podobieństwa, dla mnie to zupełnie inne, jedyne w swoim rodzaju danie. W Bavarii i Tyrolu, poza podstawową wersją możecie zamówić też kompozycję z brokułami i fetą, salami i rukolą lub gruszką i gorgonzolą. Flammkuchen podzielony jest na 4 części (cała porcja kosztuje 20 zł, połowa 10 zł), dzięki czemu można się cieszyć jego smakiem w różnych konfiguracjach, na przykład zamówić jako przekąskę do piwa dla kilku osób. Mnie wyjątkowo przypadł on do gustu i tylko rozsądek podpowiedział, żeby nie pochłonąć od razu wszystkich czterech porcji (jak zwykle przy takich okazjach, właśnie podejmowałam kolejną próbę przejścia na dietę, flammkuchen dopisuję więc do listy winowajców, przez których znów mogę zapomnieć o figurze idealnej).

Bavaria czy Tyrol

Historycznie Tyrol to nie tylko Austria, ale również Włochy, dlatego też nie powinna dziwić wiosenna wkładka z makaronami z Trentino. Znajdziemy w niej kolorowe ravioli z musem dyniowo- imbirowym w sosie śmietanowym z dodatkiem papryki i sambalu (17 zł), złotówkę droższe gnocchi w sosie szpinakowym z suszonymi pomidorami i fetą oraz makaron z ciasta naleśnikowego z boczkiem, czerwoną cebulą i żurawiną w delikatnym sosie z gorgonzolą (22 zł). Co ważne, wszystkie makarony i kluski przygotowywane są na miejscu. Miłośnicy past powinni się pospieszyć – będą one dostępne jeszcze niecały miesiąc, później zaś w Bavarii i Tyrolu zagoszczą szparagi oraz aromatyczne truskawki.

Bavaria czy Tyrol

Na tym nie kończy się lekka alternatywa dla golonki. Na mały głód wziąć można tatar z łososia z bawarskim musem z awokado, śledzia w kremowej śmietanie z jabłkiem, szalotką i granatem podawanego z gorącym ziemniakiem czy sałatkę na bazie razowego makaronu z grillowanymi warzywami i rukolą. Jeśli wybieracie się na dwudaniowy obiad, godny uwagi jest dwukolorowy krem z białych warzyw i papryki oraz nowe dania mięsne: filet z kurczaka w ziołowym cieście z marmoladą z czerwonej cebuli, stek z polędwicy wołowej lub łosoś w ziołowej glazurze podany na sałatce z suszonych pomidorów. Prawdziwa uczta nie może się też obyć bez deseru. Nowością słodkiego działu są własnej produkcji lody waniliowe z gorącymi jeżynami i kruszonką z bezy.

 Bavaria czy Tyrol

Wiosna wprowadziła zmiany nie tylko do menu Bavarii i Tyrolu. Ponieważ restaurację często odwiedzają rodziny z dziećmi, w dolnej sali zorganizowano kącik zabaw dla najmłodszych, a wraz z majowym weekendem startuje tu letni ogródek. Na świeżym powietrzu będzie można skosztować dań z karty, napić się pysznego piwa, które restauracja sprowadza z małych, bawarskich browarów, a także austriackiego wina (półlitrowa karafka domowego wina kosztuje 25 zł, litrowa ). Ofertę uzupełniają kojarzące się z wakacyjnymi klimatami Spritzery w trzech odsłonach: wino z wodą sodową, austriacką ziołową lemoniadą lub syropem z czarnego bzu (250 ml w cenie 10-12 zł).

Podobne posty

W tej restauracji jeszcze nas nie było, a ma już 12 lat! Kręcą pizzę, makarony, sami pieką bułki do ...
30 festiwalowych restauracji przygotowało swoje popisowe pizze. Jest pizzowy burger, włoskie ...
Konkurs na najszybsze zjedzenie pizzy, wystawa fotografii, spotkanie klubu kolacyjnego i warsztaty ...