fbpx

W czasach, gdy na co dzień bombardują nas złe wiadomości, my szukamy światła – w inicjatywach, dobroci i w ludziach. Znalazłyśmy! Ostatnio miałyśmy okazję poznać osobę, której ogromna empatia oraz chęć bezinteresownej pomocy wzruszyłyby nawet największego twardziela. Ta osoba to Hoai Phuong Tran Thi, znana w Łodzi jako Lilly Tran – właścicielka sieci restauracji Ha Long.

Jak zapewne dobrze wiecie, od ponad tygodnia koordynujemy w Łodzi akcję #nadchodząposiłki, w której restauracje przygotowują i dowożą dania do szpitali, stacji ratownictwa oraz placówek służb mundurowych. Codziennie kontaktują się z nami różne lokale gotowe do pomocy, ale to co zrobiła Lilly oraz jej rodzina i przyjaciele sprawiło, że uroniłyśmy łzy wdzięczności. Przygotujcie chusteczki, bo zaczynamy opowiadać.

Pomoc Ha Long zaczęła się podobnie jak innych restauracji – od prostej chęci wsparcia tych, którzy codziennie walczą ze skutkami epidemii. – Jestem z Wietnamu, który także zmaga się z atakiem wirusa. Dla nas jest to naturalne, by wspierać się nawzajem, mimo wszystko! To nasz wspólny obywatelski obowiązek, dlatego robimy co możemy by pomóc szpitalom w Łodzi – mówi Lilly. Zaczęli od 50 porcji, przygotowanych z pomocą wujka, który również ma swój bar. Z każdym dniem licznik dań rośnie. Lilly wraz z mężem codziennie sami przyrządzają wszystkie dania, od czasu do czasu do ich restauracji przy ul. Zgierskiej wpadają przyjaciele, którzy wspierają ich w działaniach. Do dzisiaj Ha Long dowiózł 300 porcji, a w akcję zaangażowane są także inne wietnamskie bary: Bambus oraz Chilli Bar. W planach jest więcej wydawek, codziennie coś innego. W związku z tym, że Ha Long zamierza dostarczyć 1000 posiłków, brakuje jednorazowych opakowań. Jeśli ktoś z was chciałby się podzielić i ofiarować swoje egzeplarze Lilly, koniecznie dajcie znać!

Lilly w Polsce jest od 20 lat, a do naszego kraju przyjechała w wieku szkolnym. Restauracje Ha Long prowadzi z mężem, Tran Viet Hung. Razem mają dwójkę dzieci oraz osiem lokali w całym mieście. Gdy tylko pojawiły się pierwsze informacje na temat nowego koronawirusa, od razu zrobili wielkie zapasy żywności: ponad 300 kg ryżu, palety wody i oleju. – W Azji raz na jakiś czas „coś” się dzieje, dlatego zawsze wolimy chuchać na zimne. Lepiej być przygotowanym na wszystko – dodaje Lilly. Żywność zakupiona do 8 lokali teraz ma nowe przeznaczenie: pomóc potrzebującym. Niedawno ciepłymi posiłkami wsparli też łodzianki, które szyją maseczki dla lekarzy.

Skąd środki na realizację dostaw? Świeże warzywa na posiłki do szpitali dostarcza im charytatywnie zaprzyjaźniony rolnik z Górniaka, Pan Andrzej. Używają również obszernych zapasów, których starczy jeszcze na wiele dni gotowania. Lilly wykorzystała też moc social media. – Na Facebooka wrzuciłam informację o tym, że chcemy pomagać i szukamy wszystkich, którzy mogą się dorzucić. Od ręki uzbieraliśmy 3000 zł, głównie wśród naszych przyjaciół z Wietnamu. Dzięki temu możemy wydać łącznie 1000 posiłków! Każdy stara się coś od siebie dać, a jeśli nie może pomóc fizycznie, przelewa środki – opowiada. – Postanowiłam, że swoje 500+ także przekażę na gotowanie dla szpitali oraz wszystkich, którzy mogliby potrzebować pomocy. Wiem, jak ważne jest wsparcie, a szczególnie to psychiczne. Chcemy pokazać, że wszyscy jesteśmy myślami z lekarzami, chociażby zapewniając im gorący rosół! – słowa Lilly powodują, że w oku kręci mi się łza. To jednak nie koniec. Ruszyła też z drugą zbiórką, na pomoc dla Instytutu Centrum Zdrowia Matki Polki. Wystarczył jeden dzień, by wśród wietnamskich przyjaciół uzbierała prawie 11 000 zł! Wielka dostawa rękawiczek, środków czystości i materiałów do ICZMP dojechała dzisiaj rano.

W tych niepewnych czasach, kiedy nigdy nie wiadomo, kto z nas jako kolejny będzie wymagał pomocy, wszyscy powinniśmy być Lilly. Jak mówi, z potrzebującym podzieliłaby się ostatnim kawałkiem chleba. Chociaż na razie bary Ha Long są zamknięte, pojawił się plan, by jeszcze w tym tygodniu otworzyć lokal z Piotrkowskiej. Nie wiem jak wy, ale ja pokażę ogromną wdzięczność do Lilly i społeczności wietnamskiej w Łodzi, zamawiając w Ha Long porcję wieprzowiny po hanoisku oraz zupę na wynos. Was też zachęcam.

Podobne posty

Sielski dworek czy wiejski ogród? Jedno i drugie! Dziewczyny z Tubajki stworzyły przepiękne miejsce. ...
O lodach było już w tym roku sporo, ale nic o tajskich. Więc jest, a Rolersi mają jeszcze do tego ...
Próchnika 53 – zaledwie 10 minut spacerem od Piotrkowskiej, by zaliczyć kolejne gastro otwarcie w ...

2 Comments.

Comments are closed.