fbpx

Poznajcie najmłodszą restaurację Monopolis. Nazwa mówi wszystko – zjecie tu steki, ale także wołowe żebra, comber z jelenia czy burgery.

Już nie raz pisałyśmy dla was o Monopolis. Mamy kolejną okazję, ponieważ niedawno do grona restauracji dołączył Indian Steak. Jeżeli kulinarnie odwiedzacie Poznań, nazwa może być wam znajoma. To nie jest przypadek – pierwszy lokal spod logo Indianina powstał cztery lata temu właśnie tam.

Zainspirowani marką motocykli

Założycielami Indian Steak są Zbigniew Stempień i Lech Domagała. Zbigniew od lat zajmuje się produkcją steków, Lech prowadzi kilkanaście franczyzowych cukierni, a do tego obydwaj pasjonują się motorami (w szczególności marką Indian). Zaprzyjaźnili się na zlocie i postanowili wspólnie stworzyć coś nowego – Indian Steak jest wprost idealnym połączeniem ich pasji i doświadczeń.

W klimacie Monopolis

Indianin pojawia się tu w logo i na ścianie lokalu, ale poza tym znajdziemy bardzo dyskretne nawiązania do tematu. W oknach wiszą ręcznie wykonane łapacze snów, ale wystrój przede wszystkim jest spójny z nowoczesno-industrialnym charakterem Monopolis. Jest cegła, dobrze komponujące się z nią drewniane, ręcznie wykonane elementy, mocnym detalem jest ledowe oświetlenie pod sufitem, które nie tylko zdobi restaurację, ale również pozwala zmieniać jej klimat. Jest przestronnie, z powodzeniem można tu zorganizować imprezę.

Tatar z jelenia

Domyślacie, że dziś będzie mięsna uczta, ale nie zabraknie też opcji wegetariańskich. Steki już zaczynają się szykować, ale na dobry początek pojawia się tatar z jelenia. Jeżeli jesteście fanami wołowiny, skuście się dla odmiany na dziczyznę. Mięso bardzo dobrej jakości, co ważne – postawione w roli głównej, dodatki to jedynie tło dla głównego bohatera, choć należy wspomnieć, iż doprawiony jest wyczuwalnym w smaku olejem rozmarynowym. Wolicie wołowinę? Nie ma problemu – jest tatar z Black Angusa, a do tego jeszcze carpaccio z wędzonego mostka wołowego.

Steki w roli głównej

W dziale z przystawkami i sałatkami znajdziecie też krewetki, deskę wędlin własnego wyrobu czy prosciutto z melonem, ale ja czekam już na to, co najważniejsze – stek z długo dojrzewającej polędwicy wołowej, chyba najpopularniejsze danie Indian Steak. Świetny! Krucha, miękka, soczysta, odpowiednio wysmażona polędwica – obroniła się nawet po tym, jak zmaltretowałam ją sesją zdjęciową. Tu należy dodać kilka słów o przygotowaniu steków, ponieważ restauracja robi je nieco inaczej. Najpierw mięso jest szybko obsmażane, a następnie dochodzi w niskiej temperaturze w specjalnym piecu, który posiada również funkcję wędzenia (dlatego na dania trzeba nieco dłużej poczekać).

T-Bone, Rib Eye, Fiorentina i Tomahawk

Polędwica to oczywiście tylko jedna z pozycji działu ze stekami. Mamy tu też T-Bone, Rib Eye, Fiorentinę, Tomahawk (antrykot z kością żebrową), rostbef z kością, czy stek z łopatki. Na tym nie koniec! Mięsne menu to także comber z jelenia, kotleciki cielęce, żebra wieprzowe i wołowe, o które w Łodzi niezwykle ciężko.  Wszystkie podawane są na kamieniu lawowym, ale nie takim rozgrzanym do czerwoności – jego zadaniem jest jedynie utrzymać temperaturę w trakcie jedzenia. Na uwagę zasługują również dodatki. Mogą być stekowe frytki, ale te możecie zjeść sobie gdzie indziej. Tu jest pyra z gzikiem i to jest samo dobro! My tu w Łodzi też kochamy ziemniaczki, z serkiem smakują jeszcze lepiej, ale bardzo mocną konkurencją są tutejsze boczniaki mocno doprawione czosnkiem. Najlepiej weźcie jedno i drugie.

Infuzowana whisky i piwo Indian

Jakże się myliłam myśląc, że na tym skończę próby menu. Ostatnią propozycją mięsną jest wymarzona na jesień gęsta, pikantna, pełna warzyw gulaszowa zupa z dodatkiem jelenia. A teraz na dowód, że możecie do Indian Steak wpaść z wegetariańskimi przyjaciółmi – klasyczny krem z dyni z popcornem (oryginalnie z chipsem z boczku) i bardzo smaczny stek z kalafiora, któremu również towarzyszą wspominane wcześniej boczniaki. Na koniec, dla wszystkich, coś słodkiego – jeżeli za wami solidna uczta, raczej weźcie tę bezę na dwie osoby. A co do picia? Do steków świetnie pasują wina, a także whisky – zadbano o odpowiedni wybór jednych i drugich. Restauracja ma nawet dwa wina z własną etykietą oraz piwo Indian. Do tego autorskie koktajle. Dwa z nich przygotowane są na infuzowanej na miejscu whisky.

Podobne posty

W tej restauracji jeszcze nas nie było, a ma już 12 lat! Kręcą pizzę, makarony, sami pieką bułki do ...
30 festiwalowych restauracji przygotowało swoje popisowe pizze. Jest pizzowy burger, włoskie ...
Konkurs na najszybsze zjedzenie pizzy, wystawa fotografii, spotkanie klubu kolacyjnego i warsztaty ...