fbpx

Kuchnia rodem z Hiszpanii

Lubicie kameralne, rodzinne restauracje, a do tego jesteście miłośnikami kuchni hiszpańskiej? Wybierzcie się wraz z nami w odwiedziny do El Toro.

Szef kuchni restauracji El Toro (ul. Narutowicza 69) przez 10 lat mieszkał i gotował w Hiszpanii. Miał okazję przyrządzać dania dla samego króla Juana Carlosa– potwierdzamy, to nie plotka ani reklamowy chwyt. Jak na łódzkiego patriotę przystało, wrócił i od trzech lat dopieszcza podniebienia gości El Toro.

Kuchnia rodem z Hiszpanii

Bez wątpienia można powiedzieć, że to lokal z duszą. W pierwszej sali dominuje kojarzona z Hiszpanią czerwień, ściany zdobią oryginalne plakaty tematycznie związane z corridą i winem. Przestrzeń ciekawie przełamuje znajdujący się na podwyższeniu bar, wieczorem lokal skąpany jest w blasku świec. Do dyspozycji jest też przytulna sala na niższym poziomie, w której rządzi biel skontrastowana z czarnymi rysunkami na ścianach.

Bagietka z oliwkami i sosem alioli w restauracji El Toro

Karta krótka, ale i tak trudno zdecydować się na wybór potraw. Na początku dostajemy czekadełko – chrupiącą, ciepłą bagietkę, oliwki i alioli, czyli rewelacyjny sos czosnkowy. Choć trudno się powstrzymać, zostawiamy miejsce na dalszą ucztę. Najpierw kalmary w postaci grubszych, panierowanych paluszków z delikatnym, świetnie pasującym, lekko musztardowym sosem (21 zł). Nie obawiajcie się gumowatego mięsa – kalmary są krótko smażone w głębokim tłuszczu. Poza kalmarami na początek zdecydować możecie się też na krewetki czy szynkę serrano.

Smażone kalmary z musztardowym sosem w restauracji El Toro

Dział zup jest skromny, ale na czas jesieni i zimy w karcie pojawi się nowa, rozgrzewająca propozycja na bazie soczewicy i żeberek. Ciekawie zapowiadają się dania główne – jest królik pieczony w cebuli (32 zł), jagnięcina białym winie (35 zł) i obowiązkowa paella w trzech odsłonach (80-110 zł za danie dla 2-3 osób). Do El Toro dotarła też moda na poliki wołowe (28 zł). W hiszpańskiej wersji w mięsie wyraźnie czuć smak wina, w którym było duszone, a dodatkowo delikatne nuty jałowca i wanilii. Nie wiem, czy to kwestia wina, czy tajemnicy kucharza, ale poliki dosłownie rozpływają się w ustach – polecam.

Poliki wołowe duszone w czerwonym winie z warzywami w restauracji El Toro

Czyż można było nie zakończyć takiej degustacji słodkim akcentem?  Do wyboru flan (klasyczny deser przygotowany na bazie jajek i śmietany) lub tiramisu. Choć to nie popisowe danie hiszpańskiej kuchni, próbujemy drugiej z propozycji. Dobrze znany deser (prawie każdy próbował go zrobić w domowym zaciszu), a jednak często nieudany. Ten na szczęście jest udany – puszysty krem, dobrze nasączone biszkopty, nieprzesadzony w swojej słodkości (piszę to z myślą o innych – jak już kilka razy podkreślałam, dla mnie deser chyba nigdy nie jest za słodki).

Tiramisu w restauracji El Toro

Dlaczego warto odwiedzić El Toro? Bo fajnie znaleźć kameralne, ciekawe miejsce z dala od Piotrkowskiej i Manufaktury. Bo fajnie spotkać się z ludźmi, którzy łączą kulinarne umiejętności z pasją prowadzenia restauracji. Bo fajnie jest skosztować dań rodem z gorącej Hiszpanii, których nie znajdziemy w innych lokalach.

Podobne posty

Na to otwarcie czekałyśmy długo i niecierpliwie. Od kilku dni możemy już odwiedzać Phở by Lilly Tran ...
Drugi Montag przy Piotrkowskiej Choć nowy Montag przy Piotrkowskiej 111 działa już od jakiegoś ...
Wiosenna edycja Restaurant Week rusza już w środę Restaurant Week w Farina Bianco Z otwarciem ...