fbpx

Znane powiedzenie mówi, że tam gdzie kucharek sześć, tam nie ma co jeść. Po czwartkowej wizycie w restauracji Len i Bawełna, do słownika powinno wejść powiedzenie „tam gdzie czternastu blogerów, tam na pewno dobrze karmią”! 

Na taki wieczór czekałyśmy! W ostatni czwartek odbyło się pierwsze, tak wyczekane popandemiczne spotkanie łódzkich blogerów. Cel był bardzo ważny – przetestować specjalne kurkowe dania z nowej letniej wkładki restauracji Len i Bawełna, skrupulatnie je ocenić i pomóc nazwać, nadrabiając przy okazji towarzyskie zaległości. Wszystko oczywiście w doborowym towarzystwie i z dobrą motywacją: najlepsze nazwy miały bowiem zostać nagrodzone voucherami do restauracji.  Jak możecie się domyślić, to zadanie ujawniło naszego wewnętrznego krytyka kulinarnego, a przy wspólnym stole toczyły się zaciekłe dyskusje dotyczące smaku i sposobu podania. Żeby dodatkowo ułatwić (bądź utrudnić?) zadanie, Len i Bawełna przygotowała dla nas degustację win i okowit owocowych tworzonych przez firmę Drake, produkującą alkohole rzemieślnicze.

Przystawka pod lupą

No, ale do meritum! Na pewno najbardziej ciekawi jesteście, jakie dania trafiły na nasz stół – a teraz także do sezonowej wkładki. Zaczęliśmy od przystawki, czyli kurek z patelni z białym winem, czosnkiem i śmietaną podawanych z chrupiącą bagietką (28 zł), które dzięki Gosi Błażewicz zyskały nazwę „Las na talerzu”. Potem przetestowaliśmy risotto grzybowe z kurkami (39 zł) nazwane „Kurkisotto” przez Olę Stawarz z bloga Cooking Monster oraz polędwiczkę w sosie kurkowym z dodatkiem pysznych domowych kopytek (52 zł), którą Czarek Stacewicz nazwał „Don Kurkleone”.

Ostatnia obiadowa propozycja lokalu to makaron strozzapretti z kurczakiem i kurkami (38 zł), który dzięki Igorowi Jankowskiemu nazywa się teraz „Piejo kurki, piejo”. Po tej kurkowej uczcie myśleliśmy, że nic lepszego nas nie czeka… ale nagle wjechały ONE – świeże domowe lody. Robione są w Lnie i Bawełnie na bieżąco, a to znaczy że nie trafiają do zamrażarki, tylko od razu na talerz, dzięki czemu są świeże i aksamitne. Testowaliśmy je w dwóch wersjach, truskawkowej i palone masło, ale to te drugie wywołały ogromne poruszenie przy stole i skradły serca testujących – koniecznie go spróbujcie!

Nowa sezonowa wkładka restauracji zawierać będzie jeszcze pozycję śniadaniową, czyli jajecznicę z 3 jaj z dodatkiem kurek smażonych na maśle (18 zł), dostępną od rana. Wszystkich opisanych przez nas powyżej dań spróbujecie za to od godziny 12:00. Do Waszej dyspozycji są zarówno miejsca w środku, jak i na zewnątrz w lnianym ogródku.

Czekamy na Wasze wrażenia z testowania!

Świeże lody

Podobne posty

Próchnika 53 – zaledwie 10 minut spacerem od Piotrkowskiej, by zaliczyć kolejne gastro otwarcie w ...
We wrześniu Łódź znowu stanie się kulinarną stolicą Polski. Wspólnie z Łódzkim Centrum Wydarzeń ...
Mają cudowny, zielony ogródek i takie samo wnętrze lokalu. Mają też fajne wypasione frytki, ...