fbpx

Kochacie pizzę? Dopisujcie do listy nowy lokal do odwiedzenia. A jeśli ponad nią stawiacie pasty lub burgery, również znajdziecie je w menu La mia Fabbrica.

Czerwony piec do pizzy

Od wejścia do nowo otwartej pizzerii wita nas piękny, czerwony piec do pizzy Stefano Ferrara Forni i widok na przestronną salę. Jej wielkość robi wrażenie, ale udało ją się tak zaaranżować, iż równocześnie jest przytulna i nie przytłacza wielkością. To zasługa dwóch architektów: Anny Rybarczyk-Robak i Tomasza Rymarka. Kuchnia to zaś królestwo Wiktorii Sobiech. Od lat szefuje w łódzkich restauracjach. Siedem lat temu przyjechała do nas z Mazur i miała zostać tylko na trzy miesiące. Pokochała Łódź i właśnie zaczyna dowodzić w La mia Fabbrica.

Cegła, drewno i oliwa

Wróćmy na chwilę do wystroju. Podobnie jak w innych lokalach Monopolis postawiono na prawdziwą cegłę. Aby przełamać przestrzeń zastosowano tu obniżone ramy z oświetleniem czy ustawiono drzewo oliwne. Jest przytulnie i niezobowiązująco, a jednocześnie widać, iż aranżacja jest spójna i przemyślana. Z cegłą dobrze komponuje się jasne drewno, z którego wykonana jest podłoga i stoliki,  dopełnieniem są kolorowe, ale stonowane krzesła. Na uwagę zwracają wypełnione zielenią żeliwne „okna”, dekoracje z łopat do pizzy i nawiązujące do tej stylistyki drewniane przepierzenia. Na czarno-białych obrazach dostrzec można pizzę, a także … szefową kuchni.

Wiktoria Sobiech – szefowa kuchni po egzaminie AVPN

Wiktoria Sobiech – specjalistka od kuchni włoskiej. Zajmowała się również pizzą, ale tą rzymską, na cienkim i chrupiącym spodzie. Jeśli macie pojęcie o pizzy, wiecie, że neapolitana to zupełnie inna bajka. – Ciasto ma inną strukturę, jest delikatne, nie wymaga takiego rozciągania. Na początku doświadczenie z pizzą rzymską wręcz mi przeszkadzało – śmieje się Wiktoria. Sama nie lubi się chwalić, ale ukończyła kurs certyfikowany przez AVPN (Associazione Verace Pizza Napoletana) z bardzo dobrym wynikiem egzaminu końcowego (81 punktów na 100 możliwych – najwyższy wśród kobiet).

Egzamin w AVPN

Jak wygląda podobny egzamin? Sprawdzany jest każdy szczegół przygotowania pizzy. Konsystencja ciasta, rozkręcanie, nawet sposób polewania oliwą czy promień, z jakim zgina się ciasto po wypieczeniu. Co dalej? Plany na certyfikat AVPN dla restauracji (w łódzkim posiada go tylko jedna restauracja). Aby go zdobyć, należy przejść kolejny test, tym razem pod okiem senior pizzaiolo verace, który przyjeżdża na miejsce z Neapolu. Jeśli się uda, szefowa kuchni La Mia Fabbrica będzie jedyną kobietą (i jedną z kilkunastu osób w Polsce), która może pochwalić się tytułem nadawanym przez Stowarzyszenie. Ale na razie wpadnijcie do La mia Fabbrica na neapolitanę, która jest naprawdę bardzo dobra.

Pizza neapolitana

Miękki środek, wyrośnięte brzegi ciasta, a do tego bardzo dobrej jakości składniki. – Wszystkie dodatki sprowadzamy bezpośrednio z Włoch, nie z dużych firm, a od małych, lokalnych rolników – mówi Zbigniew Stempień, założyciel restauracji. Jego nazwisko nie powinno być wam obce, to on ze wspólnikiem otworzyli Indian Steak w Poznaniu i Indian Steak w Łodzi w Monopolis, pan Zbigniew od lat prowadzi firmę Konkret, która specjalizuje się w produkcji steków, burgerów z długo dojrzewającej wołowiny. Ale wróćmy do pizzy. Wspomniane składniki zostały opisane w menu, możecie je wybrać samodzielnie lub zdecydować się na jedną z gotowych kompozycji. Poza standardową formą zjecie tu również pizzę z kształcie gwiazdy. Ta moja była zrobiona w punkt – w rogach zapieczona była duża ilość idealnie kremowej ricotty, a ciasto pięknie wyrośnięte.

Fritto misto, pasty i burgery

Jeżeli byliście w Neapolu, w przerwach między pizzą jedliście pewnie fritto misto. Serwowane w tytce smażone owoce morza, ale równie dobrze mogą to być małe panierowane kulki ryżowe (arancini) czy kawałki panierowanej mozzarelli. Świetne na początek włoskiej biesiady, w dodatku łatwo je podzielić między gości. Nie mogło zabraknąć focaccii (tu podawana jest z kalabryjskimi pastami), by za chwilę przejść do działu z przygotowywanymi na miejscu makaronami. Ja spróbowałam lasagne. Jędrne ciasto ukazujące warstwową strukturę i smaczny, ale zaskakujący środek. W tej wersji płaty makaronu nie są przełożone sosem bolońskim, a szarpaną wołowiną BBQ i grzybami. Uważam, że to fajna i ciekawa alternatywa dla dobrze znanej klasyki.

Codziennie inny deser

U specjalisty od mięs nie mogło zabraknąć też burgerów, z Sakwą Zibiego Steczka na czele. Co ciekawe, tradycyjną bułkę zastąpiła tu koperta przygotowana z ciasta do neapolitany. Po brzegi wypełniona długo pieczoną w niskiej temperaturze szarpaną wołowiną BBQ, warzywami i sosami. Od razu przyznaję – oddałam współbiesiadnikom, by zostawić sobie miejsce na deser. Każdego dnia przygotowywana jest inna propozycja. Ja trafiłam na świetny, mega wilgotny i sycący piernik marchewkowy z orzechami i także dobre, czekoladowe ciasto z wiśniami.

Cytrynówka z tradycją

Nie byłoby włoskiej uczty bez odpowiednio dobranego wina, ale w La mia Fabbrica czekają na was również drinki w przystępnych cenach oraz własnej produkcji cytrynówka z przepisu z 1921 roku. Tak, to ta którą próbowałam na otwarciu. Zapomnijcie o pseudo domowych recepturach z szybkich barów przy Piotrkowskiej – tutejsza leżakuje kilka miesięcy, ma odpowiednią moc i to wszystko przekłada się na jej smak. Polecam.   

        

Podobne posty

Pamiętacie szaleństwo, gdy się otwierali? Jeżeli dawno nie byliście na Rewolucji, jest do tego ...
Wyselekcjonowana kawa, najlepsi bariści, fajny klimat – oto pięć miejscówek z najlepszą kawą w ...
Własne wędliny, kiełbaski, chleby na zakwasie, maślane i mięciutkie brioche. Wszystko to zjecie na ...