fbpx

Les Nomades

Kongo, Senegal, Tunezja – Rene Tsikampoungui zabiera gości w bliskie dla siebie strony. Sprawdźcie, co zjecie zamawiając soso ba Kalinga, poto-poto czy fataya.

Nazwisko Tsikampoungui, choć trudne do wymówienia, powinno być znane łódzkim poszukiwaczom egzotycznych smaków z restauracji MEG MU na Offie. Teraz Rene przenosi się do lokalu w podwórku przy Piotrkowskiej 60 i startuje z nowym konceptem, czyli Les Nomades.

Les Nomades

Dawno, dawno temu w tym samym miejscu funkcjonowała restauracja hiszpańska. Dziś rysunki z bykami i torreadorami zastąpiły kolorowe i wzorzyste afrykańskie tkaniny, które zdobią też oparcia krzeseł. Powiedzmy szczerze, Les Nomades nie zachwyca wystrojem, może z czasem będzie tu bardziej przytulnie i atrakcyjnie, ale na razie skupić się trzeba na kuchni. Przygotujcie się na kulinarną podróż po Afryce (nazwa nie jest przypadkowa – przecież Nomadzi to właśnie wędrowcy). Nie można oczywiście wrzucić do jednego worka odmiennych kultur i tradycji tak wielu różnorodnych krajów. W roli głównej kuchnia Republiki Konga, rodzinnego kraju Rene. Nasz kucharz spędził też dwa lata w Senegalu, cztery lata w Tunezji, do tego zaproponuje też dania Kamerunu (z uwagi na sąsiedztwo, kuchnia tego kraju jest bliska kongijskiej) i Wybrzeża Kości Słoniowej.

Les Nomades

Czy zjecie tu dania znane z MEG MU? W pewnym stopniu tak, ale będzie też sporo nowości. Karta Les Nomades ma być krótka i zmieniać się co miesiąc. Tak, będą Afro burgery z sadzonym jajkiem i arbuzem, nawet w dwóch rozmiarach (małe za 14 zł i duże za 18 zł), ale również Mafe, czyli gulasz w sosie orzechowym ze szpinakiem i warzywami. Jego głównym składnikiem jest wołowina (mała porcja kosztuje 14 zł, duża 28 zł), ale można też przygotować wersję z kurczakiem, rybą czy … antylopą (ta ostatnia dostępna raczej w rodzinnym Kongu Rene, niż w łódzkiej restauracji). Standardowym dodatkiem do gulaszu są platany, ale danie można też zamówić z ryżem (tak podobno zjedliby je mieszkańcy Senegalu).

Les Nomades

Co dalej? Będą pieczone ryby, sardynki z Maroka, krewetki w cieście, smażone pierożki fataya nadziewane mielonym mięsem i oczywiście kurczak w różnych odsłonach. Yassa (24 zł) to kurczak w sosie musztardowym z oliwkami smażony z cebulą, DG to kurczak z platanami (24 zł), zaś soso ba Kalinga (18 zł) to wytrybowane udka z zielonym sosem i warzywami (również można zamówić z platanami lub ryżem). W planach są również organizowane co dwa tygodnie grille na zewnątrz i śniadania, wśród których będzie można spróbować poto-poto, czyli ryżu gotowanego z zagęszczonym mlekiem, do którego kongijskie dzieci najchętniej jedzą świeżo usmażone pączki. W Les Nomades afrykańskie jest jedzenie, ale również napoje, na przykład Palm Drink czy piwo, które lada moment pojawi się w ofercie lokalu.

Les Nomades

Na pierwszej wizycie spróbowałam kurczaka DG. To fajne, proste danie, które ciekawie łączy wytrawne i słodkie smaki, jest dobrym ambasadorem kuchni serwowanej przez restaurację. Koniecznie spróbujcie przygotowywanego na miejscu napoju z hibiskusa. Nie jestem wielką fanką owocowej herbaty, ale w wersji mocno schłodzonego, intensywnego i słodkiego napoju nabiera on zupełnie innego wymiaru (bez charakterystycznego, hibiskusowego posmaku), który bardzo przypadł mi do gustu. Les Nomades działa na razie od godziny 14.00 do 21.00 (dłużej w weekendy), gdy tylko pojawi się tu oferta śniadaniowa, restauracja zacznie otwierać się znacznie wcześniej.

Podobne posty

Pamiętacie szaleństwo, gdy się otwierali? Jeżeli dawno nie byliście na Rewolucji, jest do tego ...
Wyselekcjonowana kawa, najlepsi bariści, fajny klimat – oto pięć miejscówek z najlepszą kawą w ...
Własne wędliny, kiełbaski, chleby na zakwasie, maślane i mięciutkie brioche. Wszystko to zjecie na ...