fbpx

Źródło: https://www.facebook.com/TopChefPolska?fref=ts

Już jutro poznamy zwycięzcę pierwszej edycji Top Chef. Komu będzie kibicować Liliana Filipiak, szefowa kuchni restauracji Lili, która uczestniczyła w programie?

Do pierwszej edycji Top Chef zgłoszenia wysłało około 600 osób. Na castingi zaproszono połowę, z tego grona wybrano trzydziestkę, a następnie finałową czternastkę. Łódź mogła cieszyć się z mocnej obsady – w tym gronie znalazły się dwie panie (Liliana Filipiak i Sylwia Sztandera) oraz Dariusz Kuźniak. Ten ostatni dotarł aż do samego końca. Tuż przed decydującą rozgrywką spotykamy się z szefową kuchni i właścicielką restauracji Lili – ciekawe, komu będzie kibicować?

Wiele osób chciałoby podejrzeć pracę restauracji od kuchni, tak samo my chcielibyśmy zajrzeć za kulisy kulinarnego show. Czy występ w programie daje nowe możliwości i popularność – o to chcemy zapytać Lilianę. Ta przyznaje, że faktycznie wiele osób odwiedza restaurację, by móc osobiście ją spotkać, spróbować autorskiej kuchni lub zapytać o program. Ma też pierwszych fanów – od jednego z najmłodszych dostała piękną laurkę z okazji urodzin.

Źródło: https://www.facebook.com/TopChefPolska?fref=ts

Na spotkaniu Liliana nie wita mnie w charakterystycznych kocich rogówkach i z lokiem na czubku głowy. Image ten nie został jednak wymyślony na potrzeby Top Chef. – Mam całą kolekcję okularów, dzięki którym czuję się trochę jak w przebraniu, lubię też eksperymentować z fryzurą. W nich jestem uczestniczką programu telewizyjnego, bez nich mogę być anonimowa- mówi Filipiak. Do telewizyjnego wizerunku nie pasuje również sposób bycia. Na miejscu spotykam otwartą, miłą Lilianę, cały sercem zaangażowaną w tworzenie i prowadzenie restauracji.

Szefowa kuchni Lili to osoba z charakterem, nie dziwi więc ilość internetowych komentarzy. Dziwi za to ich wydźwięk. – Nie spodziewałam się, że już sam mój wygląd może wzbudzać tyle negatywnych emocji – przyznaje Filipiak. W jej głosie nie ma jednak złości czy żalu – wie, jakimi realiami rządzą się telewizyjne produkcje, a krytyczne głosy pochodzą od anonimowych internautów, nie zaś osób spotykanych osobiście.

Próbuję dalej męczyć o zakulisowe plotki, ale tu też Liliana jest wyjątkowo powściągliwa. Może wynika to z umowy ze stacją, ale chyba bardziej z jej podejścia do całego zamieszania. Ciepło wspomina panującą na planie atmosferę, innych uczestników i jurorów. Nie boi się krytyki – przekuwa ją motywującą do działania w energię. Udział w Top Chef traktuje jako zabawę – taką z dużą dawką adrenaliny. Przyznaje, że tych emocji brakuje jej po powrocie do codziennych obowiązków. Dziś z całą ekipą Lili jedzie na finał do Warszawy. Trzyma kciuki za Darka i Martina, ale uparcie nie chce wskazać swojego zwycięzcy. A wy komu będziecie jutro kibicować?

Podobne posty

Zbliża się termin wydania nowej karty rabatowej Jemy w Łodzi. Mamy jednak świadomość, że miniony rok ...
Na to otwarcie czekałyśmy długo i niecierpliwie. Od kilku dni możemy już odwiedzać Phở by Lilly Tran ...
Drugi Montag przy Piotrkowskiej Choć nowy Montag przy Piotrkowskiej 111 działa już od jakiegoś ...