fbpx
Pizza w Oliviarni

Byłam na pizzy i zjadłam ją w lokalu! Taki luksus zapewniła mi Oliviarnia, którą odwiedziłam właśnie w ramach ich całkiem niedawnego otwarcia.

Oliwki w nazwie, oliwkowy kolor na ścianach i oliwy w szklanych karafkach – oto pierwsze, co rzuca mi się w oczy po wejściu do Oliviarni. Jestem na ul. Rzgowskiej 198, blisko krańcówki tramwajowej, kilkanaście kroków od kawiarni Nie Pytaj. Pizzeria nie jest duża, mieści kilka stolików, a połowa z nich jest zajęta. – Na więcej nie pozwala nam reżim sanitarny – śmieje się Ania, która prowadzi lokal z Marcinem, swoim partnerem w życiu i biznesie. Razem stawiają czoła pandemicznej rzeczywistości i razem podjęli decyzję o dołączeniu do akcji #otwieraMY. Dzięki temu, od kilku dni wszystkie pizze, pasty, dania główne i desery zjecie u nich na miejscu.

W niedługim menu znajdziecie sporo włoskich dań, ale przede wszystkim króluje tu pizza. Oliviarnia robi ją we włoskim stylu, z dodatkiem autentycznych składników. Ciasto dojrzewające 24 godziny, pomidory pelati, mozzarella fior di latte, a do tego wybrane dodatki. Ceny tutejszych pizz zaczynają się od 22 zł za margharitę o średnicy 32 cm, a kończą na 50 zł za dużą gamberetti z krewetkami o średnicy 42 cm. Za wszystkie odpowiada drugi Marcin, tutejszy szef kuchni, a prywatnie brat Ani, który 13 lat gotował we Włoszech. To on skomponował menu, w którym znajdziecie również takie klasyki, jak carbonara z guanciale, przepyszne tagliatelle z krewetkami i pomidorkami koktajlowymi, włoski bulion z mięsnymi ravioli, gnocchi w serowym sosie, czy ossobuco alla romana.

Ekipa lokalu jak najwięcej stara się robić sama – zazwyczaj spróbujecie tu ich domowego makaronu, własnoręcznie wyrabianego pesto i aromatycznych oliw. Tych jest aż 14! Cytrynowa, pistacjowa, figowa, gruszkowa, orzechowa, migdałowa… Wszystkie na bazie włoskiej oliwy extra virgin oraz samodzielnie przygotowanych dodatków. Sami suszą nawet niezbędne owoce. Ania nie ukrywa, że mocniej, niż włoską kuchnię, kocha tylko karmić ludzi. Urodzona łodzianka, z wykształcenia ekonomistka, Italię pokochała całym sercem. Tam ma bliskich i tam też sama spędziła parę lat, pracując w restauracjach. Chociaż potem rozwijała karierę w Polsce w dziale sprzedaży, jak sama mówi, musiała wrócić do gastronomii. Padła decyzja, by na Retkini otworzyć małą pizzerię. – Tak powstało MniamMniam, które prowadziliśmy przez 3 lata. Tam realizowane były jednak tylko dostawy, a nam marzyła się restauracja z prawdziwego zdarzenia, w której będziemy mogli ugościć miłośników włoskich smaków. Długo szukaliśmy większego miejsca na Retkini, aż w końcu znaleźliśmy… ale na Chojnach. Zdecydowaliśmy się – opowiada Ania. Tak trafili na Rzgowską.

Oliviarnia jest jednym z kilku miejsc w naszym mieście, które zdecydowały się otworzyć lokal dla odwiedzających gości w ramach akcji #otwieraMY. Aby maksymalnie przestrzegać sanitarnego reżimu, obowiązującego w zeszłym roku, do jedzenia na miejscu niezbędna jest wcześniejsza rezerwacja – ekipa pilnuje wtedy, by sadzać gości co drugi stolik. – W związku z ogromnym zainteresowaniem, trzeba do nas zadzwonić 2-3 dni wcześniej. Od soboty codziennie mamy pełną salę gości – uśmiecha się Ania.

Krem z pomidorów z chipsem parmezanowym

Klasycznie na koniec ważne informacje. Restauracja otwarta jest codziennie oprócz poniedziałków, w godzinach od 13:00 do 21:00. Oczywiście, oprócz wizyty na miejscu, możecie zamawiać u nich na wynos i z dostawą do domu – dowożą do ok. 4 km od siedziby. Szczegóły znajdziecie na profilu restauracji na Facebooku.

Daria

Podobne posty

O lodach było już w tym roku sporo, ale nic o tajskich. Więc jest, a Rolersi mają jeszcze do tego ...
Próchnika 53 – zaledwie 10 minut spacerem od Piotrkowskiej, by zaliczyć kolejne gastro otwarcie w ...
We wrześniu Łódź znowu stanie się kulinarną stolicą Polski. Wspólnie z Łódzkim Centrum Wydarzeń ...