fbpx

Festiwal Je Się Na Manu

Właśnie zakończył się trwający trzy tygodnie festiwal Je Się Na Manu – w tym czasie spróbowałyśmy prawie 50 jesiennych dań! Oto faworyci, za którymi będziemy tęsknić.

Przypomnijmy – w kulinarnym festiwalu Je Się Na Manu wzięło udział osiem restauracji z Manufaktury: Bawełna, Szpulka, Ganesh, Polka, The Mexican, Rajskie Jadło, Zielona i Coś Dobrego. W pierwszym tygodniu kucharze przygotowywali dania czerwone, w drugim rudo-brązowe, w trzecim pomarańczowe. Wraz z Damianem Marchlewiczem miałyśmy przyjemność zasiadać w jury i wybierać zwycięzców poszczególnych tygodni.

Festiwal Je Się Na Manu

Polka i Ganesh to restauracje, które zdobyły nasze serca podczas imprezy. Po pierwsze (i najważniejsze) – wszystkie przygotowane przez nie dania wyróżniały się smakiem, pomysłowością i zgodnością z tematem. Po drugie – lokale były świetnie przygotowane do imprezy, po trzecie – na specjalną pochwałę zasługuje obsługa w obydwu miejscach.

Festiwal Je Się Na Manu

W pierwszym tygodniu Polka przygotowała genialny krem z pieczonego buraka z serem korycińskim i wątróbkę z konfiturą z czerwonej cebuli, w drugim esencjonalny rosół grzybowy i zwycięskie palone rydze, w trzecim krem z dyni i wołowinę na kopytkach z batatów. Ganesh miał nieco trudniejsze zadanie – polskie pomidory, grzyby czy dynia to niekoniecznie smaki ich kuchni. Pomimo to ich propozycje na długo zostaną w naszej pamięci, w szczególności grillowany kurczak w sosie z pasty z pomidorów, cebuli i orzechów nerkowca (zwycięzca trzeciego tygodnia), Veg Manchurian, czyli smażone kuleczki warzywne panierowane w mące pszennej w sosie, czerwona indyjska fasola w sosie masala czy pieczony w piecu ser pameer. Gorąco namawiamy, aby te dania pojawiły się jeszcze w menu lokali – z nimi jesień bezwątpienia będzie przyjemniejsza.

Festiwal Je Się Na Manu

Polka i Ganesh to nasi faworyci, ale nie tylko z nimi wiążą się miłe wspomnienia. To również domowa atmosfera i kuchnia w Coś Dobrego czy kilka ciekawych wegańskich propozycji w restauracji Zielona. Niestety na koniec będzie trochę narzekania. Nie wiem, po co restauracje zgłaszają swój udział, jeśli nie mają na to ani czasu, ani ochoty. Faktycznie czekolada, łosoś i polędwica mają tematyczne kolory, ale na tym kończy się ich związek z jesienią. Zamiast specjalnych propozycji, do wydarzenia (wbrew regulaminowi) zgłaszano dania z karty, a obsługa potrafiła nic nie wiedzieć o trwającym na miejscu festiwalu. Na szczęście to przypadki sporadyczne – zapominamy i jeszcze raz gratulujemy wygranym.

Podobne posty

Street food, pierogi, sushi i desery - ponad 60 festiwalowych lokali i około 80 dań do spróbowania! ...
Trzy dni targów, prawie 150 wystawców, stoiska pełne żywości eko i bioproduktów, a do tego ...
Wielkie udźce wołowe, jagnięce kotlety jak z reklamy, na miejscu krojone gulaszowe, a także gotowe ...