fbpx

Obecny czas to wyjątkowa próba dla nas wszystkich. Ostatnie dni należą do cichych bohaterów, ale niestety równocześnie spotykamy się z ludzkim egoizmem i bezmyślnością. Na szczęście bohaterowie są w przewadze.

Pomagajmy z głową, bądźmy przyzwoici fot. Unsplash
Pomagajmy z głową, bądźmy przyzwoici fot. Unsplash

Zacznijmy od tego, że bohaterami jesteśmy wszyscy, którzy zostaliśmy w domach i przestrzegamy środków bezpieczeństwa. Często poświęcamy w tym celu naprawdę wiele i musimy pogodzić się z niespotykanie trudną sytuacją i lękiem i finansową przyszłość. Niektórzy są dziś w sytuacji komfortowej – mają przymusowe, ale pełnopłatne wolne, pewność, że wrócą do pracy, oglądają w telewizji seriale i właśnie kończą porządki w szafach. Tak, zazdroszczę i uważam, że w takiej sytuacji powinniśmy być wszyscy. Naszą rzeczywistością jest jednak branża gastro. Tu wielu przedsiębiorców musiało zamknąć interes. Nie tylko nie zarabiają, ale (o ile nie mają sporych oszczędności) w tym czasie wpadają w długi – muszą zapłacić czynsz, pensje, raty leasingów itp. Ale nie tylko oni – ten sam problem dotyczy większości osób pracujących w usługach (kosmetyczek, fryzjerek, ludzi z branży turystycznej, fotografów – długo by wymieniać).

Nie wiemy, ile kwarantanna będzie trwała, ile firm zbankrutuje. Wiemy tylko, że bardzo, bardzo wielu z nas ma ciężko. Zanim zatem zaczniecie narzekać na swój garbaty los, pamiętajcie, że innym może jest jeszcze gorzej i może lepiej się po prostu zamknąć. Bo kiedy słyszę, że muzykowi z pierwszej strony Pudelka odwołali koncert i nie wie, jak przeżyje, że niepracującego rodzica wkurza odrabianie lekcji z dzieckiem, a naukowiec biadoli, że napisał referat, którego nie będzie mógł wygłosić, bo odwołali mu konferencję, to nóż mi się w kieszeni otwiera. Do cholery – ludzie zaraz nie będą mieli z czego żyć, zastanówcie się dwa razy zanim się odezwiecie i wykażcie minimum przyzwoitości!

Jak jest w gastro? Będziemy pisać o super ludziach, którzy, choć sami musieli pozamykać swoje restauracje, chcą pomagać innym. Dostarczają posiłki lekarzom, przywożą kawę, oferują darmowy transport czy chęć gotowania dla innych. Niestety są i tacy, którzy będą zaglądać innym do portfeli: sprawdzać, ile dostaw realizuje sąsiad, wyliczać, ile inni płacą czynszu, biadolić, że to właśnie oni mają najgorzej. – Gdybym miał knajpę w Manufakturze, to bym się nie martwił – słyszymy. Gdybyś miał knajpę w Manufakturze, to po miesiącu byłbyś w plecy 100 tys. Na pewno chcesz się zamienić? – Taki mały lokal to nie ma się co stresować – mówią inni. Naprawdę? On w zeszłym miesiącu nie zrobił kilkuset tysięcy obrotu.

Są tacy, którzy od ręki pozwalniali pracowników, choć po lokalem parkują ich luksusowe limuzyny, ale są i ci, którzy pożyczyli pieniądze od rodziny, by nie zostawić swojej ekipy bez środków do życia. Wiemy, że jest ciężko, ale pracownicy w gastronomii często nie mają odłożonych środków na czarną godzinę. Tak, często to młodzi ludzie, którzy mieszkają z rodzicami. Ci sobie łatwiej poradzą, ale co z samotnymi matkami, całymi rodzinami w gastro czy imigrantami, na których pensje czeka rodzina za granicą? Oni jeszcze długo nie wyjdą z długów. Rozumiem, że nie każdy może pozwolić sobie teraz na utrzymanie całego personelu, ale zastanówcie się uczciwie, czy naprawdę musicie ich teraz zostawiać na lodzie.

Tak jak wspomniałyśmy, wiele osób chce pomagać, ale błagam – róbmy to z głową! Dowiedzmy się, co, jak i dla kogo możemy zrobić, aby działania były skuteczne (w skrajnych przypadkach możemy wręcz zaszkodzić). W necie jest zbiórka na posiłki dla lekarzy – uzbierane ok. pół miliona złotych. Personel szpitala może zamawiać, co chce i mamy oto zdjęcie pani z torbą sushi (paragon na 89 zł, w tym dostawa za 12,90 zł). Wiem, że akcja z potrzeby serca, ale za to jedno zamówienie można wykarmić cały oddział pogotowia, który jest teraz na pierwszej linii frontu i nie wychodzi z pracy przez 24 godziny. I tu znów o przyzwoitości mowa – głównie tych, którzy zamawiają. Kontaktujemy się z różnymi służbami i mówią otwartym tekstem – jeżeli przywieziecie jedzenie, chętnie weźmiemy, ale w wielu miejscach nasza praca nie różni się od tej codziennej. Zatrzymajcie tę pomoc na ciężkie chwile, bo mogą lada dzień przyjść. Po raz kolejny kłania się przyzwoitość – jeżeli restauratorzy za darmo przygotowują posiłki (nie za darmo – dopłacają do nich!), niech trafią w ręce potrzebujących. Jeżeli organizujesz zbiórkę, ustal jej zasady i wykorzystaj ma maksa środki, które powierzyli ci ludzie. 

Jeszcze jedna rzecz, która stoi mi ością w gardle. Jeżeli chcesz pomagać, jeżeli sam zgłaszasz się do pomocy – nieważne, czy jesteś urzędnikiem/pracownikiem/politykiem, zrób to co do ciebie należy porządnie! Samo wymyślenie akcji nic nie da – trzeba ją wdrożyć w życie i zrealizować, trzeba opanować chaos informacyjny i nie przysparzać innym dodatkowej pracy! Świetnie coś o tym wiemy, ponieważ od kilku dni wisimy na telefonie nawet po kilkanaście godzin dziennie. Wiele z tych godzin tracimy na weryfikowanie źle podanych maili, kontaktów do nieodpowiednich ludzi, poprawianiu nieaktualnych danych czy odpowiadaniu na pytania, które nie należą do naszych kompetencji. Bądźcie przyzwoici. Wykażcie się większą samodzielnością i poszukajcie odpowiednich informacji w internecie, nie uprawiajcie spychologii – zamiast odsyłać do kolejnej osoby, spróbujcie sami pomóc i załatwić sprawę.

Na koniec jeszcze ostatnie wezwanie do przyzwoitości – myślcie o innych, wykażcie się empatią i bądźcie uczciwi w stosunku do innych. Nie opowiadajcie głupot o dezynfekcji, jeśli naprawdę tego nie robicie, nie pozwólcie, aby wasi pracownicy przychodzili chorzy do pracy i sami też w takiej sytuacji zostańcie w domu, nie ubijajcie interesów pod przykrywką dobroczynności. Jeżeli za kasę dowieźliście jedzenie do szpitala, nie wrzucajcie na Fejsa zdjęć, jacy z was bohaterowie.

Wierzę, że dyscyplina #zostańwdomu pozwoli nam szybciej wrócić do codzienności, a panu, który sprzedał wirusa większości zakażonych w Łodzi mówię – karma wraca!

Podobne posty

Powitajcie nowe królestwo glutenu. W Mące na Struga wszystko kusi zapachem świeżych wypieków, ...
W Colour Cafe witają nas jesienne dynie, a już chwilę później dostajemy kolorową filiżankę z kawą ...
Chyba pierwszy raz na Jemy w Łodzi będziemy pisać o herbaciarni! Chodźcie z nami do nowo otwartego, ...