fbpx

Chcecie wiedzieć czym są tytułowe ryżowe buły oraz jak smakuje dosa? Zajrzyjcie z nami do nowo otwartej restauracji bengalskiej.

Pierwsza restauracja bengalska w Łodzi

Ryżowa Buła mieści się przy Piotrkowskiej 79. Zza witryn zaprasza zielone wnętrze restauracji. Nie znajdziecie tu indyjskich akcentów – wystrój to kolory ziemi, ponieważ tutejsza kuchnia chce być jak najbliżej natury. Na uwagę zwracają pokryte mchem kolumny, charakterystyczny neon i długi bar. To tu można podejrzeć pracę kucharzy i wypiek tytułowych ryżowych bulek, ale o tym za chwilę.

Kuchnia bengalska łączy w sobie kulinarne tradycje Indii i Bangladeszu, z którego pochodzi założyciel lokalu. Szefem kuchni jest Janusz Michalak – jeszcze niedawno specjalizował się w kuchni japońskiej (ostatnio szefował w Tabu Sushi), ale bez wahania podjął nowe wyzwanie i pozostając w Azji przeniósł się kulinarnie tysiące kilometrów na zachód. Zanim Ryżowa Buła przyjęła pierwszych gości, Janek szkolił się w restauracjach indyjskich w Warszawie, przeczytał mnóstwo książek, wykonał tysiące kuchennych prób, a co najważniejsze – przeszedł test u samych Bengalczyków, z mamą właściciela na czele.

Kulinarny mix Indii i Bangladeszu

Lubię kuchnię indyjską, ale nie czuję się kompetentna, by się na jej temat wypowiadać, szczególnie o jej autentyczności. Co jednak mogę napisać z odpowiedzialnością – dania w Ryżowej Bule różnią się od tych, które do tej pory jadłam. Nadal czuć w nich charakterystyczne przyprawy, ale nie dominują nad całością – wyczuwa się dobrej jakości mięso, jego marynatę i złożone nuty smakowe. Jeśli pojawia się ostrość, to po to, by podkreślić smak potrawy, ale jeśli jesteście fanami mocno pikantnych dań, wystarczy zgłosić to obsłudze i wasze jedzenie zostanie odpowiednio podkręcone. Choć punktem wyjścia Ryżowej Buły był street food, lokal proponuje nam dania restauracyjne na wysokim poziomie. Czuć to nie tylko w kompozycjach Janka, ale również sposobie prezentacji dań na talerzach.

Street food w restauracyjnym wydaniu

Zacznijmy w końcu jeść. Wśród przystawek znajdziecie między innymi hummus, pierożki samosa, baba ghanoush czy ser paneer z dodatkami, ale to dania, które prawie na pewno znacie. Pokażę wam więc naleśnik ryżowy dosa. Zanim zostanie usmażony wymaga wielogodzinnych przygotowań – tyle czasu zajmuje moczenie i fermentacja ryżu i fasoli. Jest bardzo sycący – lepiej zamówić jedno danie na dwie lub nawet kilka osób i łamać się naleśnikiem, co w bengalskiej tradycji przynosi szczęście. Do dania podawane są trzy sosy: pomidorowy, sambar (z soczewicy) i moim zdaniem najciekawszy kokosowy, który mogłabym jeść łyżkami, również z innymi dodatkami.

Mam słabość do kokosowych nut, dlatego wyjątkowo smakowała mi też daal vege kokos – zupa z soczewicy z dodatkiem batatów, papryki, kurkumy i chili. W gęstej, wyjątkowo sycącej zupie wyczuwalne są kawałki soczewicy, ale są tak miękkie, iż rozpływają w ustach. Przyprawy rozgrzewają tak, że danie jest idealne na jesienne i zimowe dni. Sałatki zostawiam na kolejną wizytę, choć bardzo kusiła ta z chlebowcem i awokado, ponieważ na stole już pojawiło się danie główne i tytułowe ryżowe buły.

Czym jest ryżowa buła?

Pewnie będziecie zaskoczeni – chitoi pitha wcale nie wyglądają jak bao, nie mają postaci burgerów, to małe ryżowe „kluski”, które stanowią dodatek do dań. Znów mamy tu do czynienia z długo fermentowanym ryżem, tym razem ma on postać ciasta, które wlewa się do specjalnych naczyń, w których wypiekane są bułki, miękkie z jednej strony i chrupiące z drugiej. Najlepiej je rozerwać i moczyć w sosie, u mnie było to mięsne danie z marynowaną w przyprawach wołowiną. Znów pyszne danie, świetne mięso i nowe ciekawe doznanie z bułeczkami.

Aromatyczne przyprawy w sycących daniach

Szef kuchni po znajomości w małych miseczkach dał mi też do spróbowania jagnięcinę z ziemniakami z wyczuwalnymi nutami kurkumy i cynamonu oraz udka z kurczaka w curry i imbirze. Znów bardzo dobre smaki, a co istotne – każde inne. Tu nie obowiązuje zasada, iż do jednego sosu sami wybieracie dodatek, tu dania od początku do końca są indywidualnie skomponowane. Jak przystało na kuchnię indyjską, mamy też silną reprezentację propozycji wegetariańskich. Wśród dań głównych jest ser paneer, ale chcę zwrócić uwagę na mało popularną okrę, która tu przyrządzona jest z  pomidorami, curry i imbirem.

I kiedy myślałam, że w moim żołądku nie ma już kompletnie wolnej przestrzeni, wjechały desery. Spójrzcie na te pączuszki w syropie cukrowym z orzechami i pistacjami – nie zostawiłam ani kęsa. Czy może być lepiej? Tak – oto mocno zredukowane mleko z karmelem, dla fanów prawdziwej słodyczy, czyli dla mnie. Jeżeli macie ochotę na mniejszą ilość cukru wybierzcie zaś własnej produkcji lody mango. Byłam zaskoczona nie tylko zbalansowanym smakiem, ale również subtelnymi akcentami kardamonu i szafranu. Ależ to była uczta!

Piwa, wina i koktajle

Alkohol pojawi się w ofercie Ryżowej Buły niebawem, a na razie możecie napić sie tu piwa, drinka, a nawet wina w wersji bez procentów. Za koktajle odpowiada znany z P29 czy Brusha Jakub Stefaniak.

Podobne posty

fot. pixabay.com Autentyczne, tradycyjne, oryginalne – słowa wytrychy, którymi lubią promować się ...
Chcecie wiedzieć czym są tytułowe ryżowe buły oraz jak smakuje dosa? Zajrzyjcie z nami do nowo ...
Bao z szarpaną wieprzowiną, krem karmelowy, miruna w migdałach, pâté z wątróbek – przyznacie, że nie ...