Super kelner

Najczęściej narzekamy na poziom obsługi w restauracjach, ale dziś będzie inaczej. Poznajcie Daniela, który obecnie pracuje w Hot Spoon Thai Kitchen.

Ile to już było krytykowania, że obsługa w lokalach nie zna menu, nie angażuje się w pracę lub jest niemiła dla gości. Oczywiście mamy w Łodzi mnóstwo przypadków, które temu zaprzeczają, ale rzadko zdarza się, że po wyjściu z restauracji pamiętamy imię osoby, która przyjmowała nasze zamówienie. Daniel jest jednym z wyjątków, dlatego właśnie postanowiłam napisać ten tekst.
Wspomniany Daniel chyba się nie obrazi, jeśli napiszę, że ma pozytywne ADHD, które świetnie wykorzystuje w swojej pracy. Tak, ten chłopak urodził się, żeby być kelnerem – sam mówi, że kocha tę pracę i ja mu w pełni wierzę. Pierwszy raz spotkałyśmy go w Food Morning. Może wiedział, że jesteśmy z Jemy w Łodzi, ale w sumie nie miało to większego znaczenia, bo tak samo podchodził do nas, jak do innych gości (zarówno tam, jak i w kolejnych miejscach). Tego dnia klientów nie było za dużo, więc miał czas (a przede wszystkim ochotę), by opowiedzieć nam o restauracji, menu czy sprzęcie wykorzystywanym w kuchni molekularnej. Mało tego, wyciągnął do stolika szefa kuchni, aby ten jeszcze więcej opowiedział o przygotowanych daniach (śmiał się, że chce, aby szef przekonał się, jak trudna jest praca kelnera). Do tego zrobił nam chyba jedne z lepszych drinków, jakie kiedykolwiek piłyśmy. Sam przyznał, że nie jest barmanem, ale lubi eksperymentować – może właśnie oryginalna (żeby nie powiedzieć szalona) receptura i atmosfera spowodowały, że pamiętam je do tej pory.

Następnym razem spotkaliśmy się podczas niezobowiązującego rodzinnego wyjścia w Big Betty. Błyskawicznie znalazł nam stolik, przy którym będziemy mieli więcej miejsca dla dziecka, ustawił krzesełko do karmienia, a małego zaprowadził do kącika zabaw. Bez względu na lokal ten chłopak zawsze wie wszystko o daniach z karty, potrafi doradzić, a jak trzeba załatwi również w kuchni modyfikację składu potrawy. Chęci do pracy to jedno, ale Daniel ma też jakiś dodatkowy zmysł. Potrafi zagadać się z gośćmi przy stoliku, ale w idealnym momencie znika, by przynieść zamówienie, podać dodatkowy napój czy pokierować nowych gości do odpowiedniego stolika.

Ponad tydzień temu spotkaliśmy się po raz trzeci, tym razem w Hot Spoon. I znów obsługa na najwyższym poziomie – dziecko momentalnie dostało kredki i malowanki, my napoje (w błyskawicznym tempie pojawiło się też jedzenie). Słyszeliśmy, jak obsługuje gości przy sąsiednich stolikach – ten chłopak idealnie wie, z kim może pożartować, komu nie przeszkadzać w biznesowym spotkaniu, a jak dopieścić parę na romantycznej randce. Atmosfera, jaką wprowadził udziela się też gościom – ludzie siedzący przy sąsiednim stoliku życzyli nam smacznego, a młode małżeństwo obok dopytywało o dziecko. Znów pomógł nam wybrać dania, załatwił obniżenie ostrości jednego z nich, małemu doniósł dodatkową porcję prażynek, a na koniec dogonił nas jeszcze z balonem (dopóki nie zostałam matką nie wiedziałam, w czym tkwi fenomen podobnych upominków – teraz już wiem, jak cenną rzeczą jest balon na patyku).

Można? Można. Można wiedzieć, co się sprzedaje, być miłym i zaangażowanym oraz czerpać radość z pracy. Życzę wszystkim restauratorom podobnej obsługi, choć może teraz właściciel tajskiej mnie przeklnie, gdy do Daniela ustawi się kolejka chętnych.

Podobne posty

Już 18 maja 2012 roku o godzinie 20.20 w strefie Off Piotrkowska (ul. Piotrkowska 138/140) ...
23 maja House of Sushi (ul. Piotrkowska 89) zaprasza na warsztaty kaligrafii. To trochę alternatywny ...
W dniach 1-2 czerwca odbędzie się w Łodzi Festiwal Viva I'Italia. Warsztaty i sesje kulinarne, ...