fbpx

Idą jak burza – ekipa Sushi w dłoń wkroczyła Dąbrowę, poszerzyła menu i wprowadziła nowości z rolkami na kawałki w roli głównej. Bowl ze szparagami to totalny sztos, więc cieszmy się nim dopóki trwa sezon.

6 lat – tyle minęło od otwarcia pierwszego lokalu Sushi w dłoń. Tak dużo się zmieniło w tym czasie. Pamiętam, jak Dominika i Mateusz otwierali mały punkt na Kościuszki i uczyli łodzian, że rolka wcale nie musi być pokrojona na kawałki. Przez ten czas otworzyli Phoshop, Pizzernię Lokalną, Sushi w dłoń na Wici i Dąbrowskiego, goście zakochali się w ich bowlach, a oni … zaczęli kroić rolki. Wpadamy na Górną na mega ucztę i oczywiście zabieramy was ze sobą.

Róg Dąbrowskiego i Kilińskiego

Mieszkałam tu ponad 10 lat, ale wszystko co fajne wydarzyło się tu już po mojej przeprowadzce. Najlepszym dowodem jest to, że w miejscu, które jeszcze niedawno nie widziało gastronomii otworzył się piękny lokal Sushi w dłoń. Piękny – rzadko używam tego słowa, ale tu tak jest. Mnóstwo zieleni (prawdziwej!), słońce wpadające przez wielkie witryny, pastelowe obicia, kolorowe meble, delikatne słomkowe abażury i lustra, które nadają całości dodatkowego wymiaru. Niezobowiązująco, ze stylem, lekko, po swojemu – bez powielania trendów znanych z miasta. A do tego letni ogródek, w którym poza stolikami w ładne dni czekają też leżaki i dywaniki. Przez te lata Sushi dłoń dopieściło wszystkie najdrobniejsze szczegóły – wystrój, menu, sposób serwowania. Każde danie wygląda jak ściągnięte z Instagrama, jeśli kochacie fotografować jedzenie, tu czeka was dużo, dużo radości.

Królowie bowli

Ile poke bowli znajdziecie w menu Sushi w dłoń? Siedemnaście! Liczba robi wrażenie, ale przede wszystkim ich smak. Te miski uzależniają, ponieważ są rewelacyjnie skomponowane, różnorodne, pięknie wyglądają i co ważne – są powtarzalne. Sosu jest dokładnie taka ilość, jak powinna być, by danie nie było suche lub przeciwnie – zalane dominującym dodatkiem. Jeśli krewetki to w punkt chrupiące, jeśli mango – to słodkie i dojrzałe, jeśli warzywa to świeże i chrupiące. Nie sposób opisać wszystkich 17 bowli – jeśli ktoś nigdy ich nie jadł, musi obowiązkowo spróbować. A jeśli znacie Sushi w dłoń, dodam, że niedawno wszedł do menu nowy bowl z szaszłykiem z łososia oraz ten ze szparagami. Jadłam drugi – mówię wam, prawdziwy kozak. Szparagi chrupią migdałową panierką z delikatnie słodką nutą, do tego krewetki, sycący ryż, mega słodkie pomidorki i mango. Złoto!    

Jak Sushi w dłoń zaczęło kroić rolki

Wszystko zaczęło się od handrolli, potem przyszedł czas na burrito, ale goście cały czas dopominali się tradycyjnego sushi. Jeśli już Mateusza udało się namówić na krojone rolki, było wiadomo, że zrobi to po swojemu. Trudno jest w temacie wymyśleć coś nowego, ale on znany jest z eksperymentowania w kuchni i odwagi w łączeniu składników (czy ktoś pamięta pomidorowy ramen we włoskim stylu?). No i wymyślił – w nowym dziale znajdziecie sushi, jakiego raczej nie jedliście, z oryginalnymi sosami, nieoczywistymi dodatkami i oczywiście podanego w piękny sposób.

W nowym dziale Funky Sushi jest 11 pozycji. Guacamole, salsa z czerwonej cebuli, papryki i ogórka, pistacje, parmezan, opalany ser – tak, to wszystko są składniki rolek. Zjadłam cztery, trudno o faworyta, ponieważ każda zaskakiwała nowymi smakami. Choć w sushi nie przepadam za mięsem, rolka szefa z rostbefem to prawdziwy sztos. Tuna Tamago Uramaki z tuńczykiem daizu zaskakuje nutą suszonych pomidorów (połączono je w salsie z kolendrą i unagi), w Passionfruit Salsa Uramaki świeżość marakui kontrastuje zaś z ostrą nutą chilli. Na koniec chrupiąca Crispy Roll z tatarem z łososia, mango i majonezem kolendrowym. Jeśli kazaliby mi wybrać jedną, chyba postawiłabym właśnie na nią.     

    

Ramen? Zawsze, nawet ze szparagami!

Sushi w dłoń – w tym roku nie wywiniecie się z Ramen Festival. Dział z ramenami na stałe zagościł w menu na Wici i Dąbrowskiego. Znów jest w czym wybierać: są opcje wege, te na delikatnym bulionie warzywno-drobiowym, kremowe tantanmeny, z owocami morza, mleczne paintany i oczywiście ten sezonowy, ze szparagami. Niektóre z nich przeszły ostatnio małą metamorfozę, jak chociażby vegan paitan podawany z „mięsem” z fasoli. Choć moja miłość do ramenów jest wielka, muszę je zostawić na kolejną wizytę, podobnie jak załadowane frytki.

Z nowości – w Sushi w dłoń pojawił się również dział dla dzieci oraz nowe sezonowe napoje, między innymi lemoniady przygotowywane na wodzie kokosowej.

Na miejscu i na wynos

Lokal na Dąbrowskiego ma własne dowozy. Możecie go odwiedzać od 12.00 do 21.00, w weekendy pracuje godzinę dłużej.

Podobne posty

Szukamy dla was fajnych miejscówek na lato, a w ogródku DaVelli z grillem jest jak na wakacjach. ...
Długo Łódź musiała czekać na dobre roślinne sushi, ale już wiemy, że było warto. Uwaga – to nie jest ...
Jeśli w temacie jedzenia na mieście jesteście wśród swoich znajomych kompendium wiedzy, teraz ...