fbpx

Sielski dworek czy wiejski ogród? Jedno i drugie! Dziewczyny z Tubajki stworzyły przepiękne miejsce. Odetchniecie tu od miasta, a również zjecie fajne rzeczy.

Ogród w restauracji

– Chciałyśmy wciągnąć park do środka – śmieją się Kasia i Ewa. Udało im się w stu procentach! Gdy odwiedzam takie miejsca, nie szkoda mi, że moje wakacje już się skończyły. Na dwie godziny oderwałam się od miejskiego zgiełku, dzwoniącego wciąż telefonu i dokuczliwego upału. Polecam wam to samo!

Na zdjęciu widać wnętrze restauracji Dom Ogrodnika. Białe krzesła, stoły z drewnianymi blatami, zieleń i przymontowaną do ściany drabinę, która jest półką dla doniczek z kwiatami.
Dom Ogrodnika

Dom Ogrodnika – młodszy brat Tubajki

Czy Tubajkę jeszcze komuś w Łodzi trzeba przedstawiać? Miejscówka w parku na pewno jest urokliwa, ale też niełatwa do prowadzenia gastronomicznego biznesu. Chyba, że stworzy się magiczne miejsce, do którego przyjeżdżają goście z całego miasta. Taka właśnie jest Tubajka. Znana z organizacji imprez, na co dzień działała jako kawiarnia. Teraz to się zmieni, wszystko za sprawą Domu Ogrodnika.

Na zdjęciu widać stół w restauracji zastawiany talerzami z jedzeniem i wazon z polnymi kwiatami.
Dom Ogrodnika

Sielski dworek czy ogród?

Dom Ogrodnika mieści się tuż obok Tubajki. Nazwa zobowiązuje – miejsce jest oazą zieleni i kwiatów. Mamy już w mieście sporo lokali, w których postawiono na żywe rośliny, ale Dom Ogrodnika wszedł na poziom (a może nawet kilka poziomów) wyżej. Zdaje się, że przed pierwszą salą przemknie zaraz Zosia z Pana Tadeusza. Ta przywodzi na myśl dworek, następna zaprasza nas bardziej do swojskiego ogrodu. Jestem ciekawa, którą wybierzecie.

Patrycja Michalska – szefowa kuchni

Kwiaty, skrzynki, obrazki, a do tego kredens, który pamięta jeszcze dawną kawiarnię na Placu Wolności, w której dziewczyny zaczynały swoją przygodę z gastro. To już widzieliście, ale jeszcze nie znacie karty. W kuchni Patrycja Michalska, szefowa kuchni, którą miałam już okazję spotkać w innym miejscu. Młoda, z pomysłami, która śmiało prezentuje swoje dania, i słusznie, bo jej talerze są pomysłowe, kolorowe i smaczne.

Na zdjęciu widać błękitny talerz z sandaczem i puree groszkowym.
Dom Ogrodnika – sandacz z groszkowym puree

Gravlax, chłodnik i sandacz

Na początek łosoś gravlax – kupuję, nie tylko z miłości do dania, ale z uwagi na fajny, ostry akcent w sosie uzyskany dzięki wasabi. Następnie ogórkowy chłodnik i kolejna niespodzianka, w środku są lody botwinowe. Danie idealne na upały, a słodka nuta nadaje mu ciekawy charakter. Dalej nadal smacznie – sandacz w siemieniu lnianym z groszkowym puree i sezonowymi kurkami oraz falafele, które niestandardowy smak zawdzięczają konopiom.

Desery z witryny lub z karty

Na koniec bardzo ważny dla mnie dział, czyli desery (już wiadomo, która z nas była w Domu Ogrodnika). Możecie wybierać z całej witryny i lodówki z rzemieślniczymi lodami Tubajki, ale restauracja ma również swoje dwa desery talerzowe. Ta cytrynka smakuje tak samo dobrze, jak wygląda. Na wierzchu cienka warstwa czekolady, pod którą kryje się waniliowy ganache i migdałowe ciasteczko. Cytryna pasowała mi do upału, ale następnym razem koniecznie biorę Wiśnię z ganachem karmelowym i chrupką z mlecznej czekolady. Albo zjem obydwa.

Na zdjęciu widać deser w kształcie cytryny z jadalną ziemią na niebieskim talerzu.

Idealny na imprezy

Nikomu chyba nie trzeba mówić, że Dom Ogrodnika z ogródkiem położonym w parku to wymarzone miejsce na imprezy. Oczywiście wówczas możecie wybrać menu skrojone na miarę waszych potrzeb. W dodatku na pewno będziecie dobrze zaaopiekowani, bo dziewczyny naprawdę potrafią w gościnność.

Podobne posty

Makaron z CBD, pappardelle o smaku zalewajki, a do tego zmieniający kolor „magiczny eliksir” – to ...
W Łodzi trwa jesienna edycja festiwalu Restaurant Week, która dla nas stała się idealną okazją do ...
Za nami piąta, a zarazem urodzinowa edycja Jemy w Łodzi Food. Było mnóstwo świetnego jedzenia, super ...