fbpx
Yellow bistro&deli
Yellow bistro&deli

Już nie Mebloteka, ale nadal Yellow. Długo kazali na siebie czekać, ale wracają – z nowym, pięknym wnętrzem i równie dobrą, bezmięsną kuchnią.

Yellow bistro&deli

Wiele osób pukało się w głowę, gdy dowiedziało się, że Mebloteka Yellow chce się wynieść z OFFa. A oni potrzebowali odpocząć, wrócić do korzeni i stworzyć się na nowo. Znajdziecie ich przy Kościuszki 80/82, w przeszklonym lokalu przy biurowcu, obok nowo budowanego Hiltona. Odkąd pamiętam byłam wielką fanką Yellow i przyznam, że nowe miejsce ma jeszcze więcej pozytywnej energii. Może za sprawą wpadających tam promieni słonecznych i pięknej zieleni, może przez wyjątkowy wystrój, a może po prostu przez ludzi, którzy je tworzą.

Ania i Krzysio – przyjaźnią się od lat i w sumie od lat też razem pracują. Ania od zawsze miała świetną rękę do oryginalnych połączeń smakowych, teraz współpracuje z szefem kuchni Adamem Zbrożkiem i razem robią w kuchni wspaniałe rzeczy. Krzyś to artystyczna dusza – nie pytałam, bo z góry założyłam, że wystrój Yellow to jego sprawka. Jak w dawnej miejscówce wzrok przyciąga kolor – takie są meble, ściany, lampy, a nad tym wszystkim góruje różowy flaming. Jest niebanalnie, niepowtarzalnie, pięknie i przytulnie!

W dawnej Meblotece Yellow menu było bardzo skromne, na początku można tam było za to kupić odrestaurowane przez Krzysia meble. Teraz nie ma mebli (zarówno w sklepie, jak i w nazwie), ale jest za to sezonowa karta pełna nieoczywistych kompozycji. Bistro pracuje od 9.00 i do 12.00 zjecie tu śniadanie (np. tosty z pastą z jaj nitamago). Brzmi zaskakująco? Dalej będzie jeszcze lepiej. Na stół wjeżdżają fioletowe jajka przepiórcze kiszone w soku z buraka w cukiniowym gniazdku, a zaraz później tatar z boczniaka. Na zdjęciu spokojnie można pomylić z mięsną wersją, a jak w smaku? Trudno powiedzieć, pewnie niejednemu „smakoszowi” można by sprzedać, że je wołowinę i za bardzo by nie protestował, ale nie o to chodzi. On jest po postu świetny sam w swoim boczniakowym wydaniu. Tu pozdrawiam Kamila Wasiaka, z którym walczyliśmy o jego każdy kęs.

Myślałam, że nie da się lepiej, ale wtedy pojawiły się arancini – inspirowane włoską kuchnią panierowane ryżowe kuleczki, nadziane w środku kiszonymi kurkami. A potem zaraz równie genialne, przygotowywane na miejscu tymiankowe gnocchi z grzybami i chutneyem jarzębinowym, który zaskakuje wyrazistym, lekko gorzkim smakiem i stanowi świetny kontrast do znajomych grzybów. Do tego jeszcze pełna zdrowia miska Yellow, obłędne pierogi z wędzonym twarogiem, a żeby tego było mało – 3 desery, wszystkie wegańskie (byłyby cztery, ale wspólnymi siłami potłukliśmy z Kamilem tapiokę, za co jeszcze raz przepraszamy)!   

Na koniec uspokoję stałych bywalców – Yellow nie będzie teraz grzecznym bistro zamykanym o 20.00. Fajnemu menu towarzyszy tu równie ciekawa karta autorskich drinków, które będą zaskakiwać zarówno smakiem, jak i wyglądem, jak chociażby koktajl z zamrożonym wywarem ze ślazu, który nadaje napojowi fioletowo-różowej barwy. Są własnej produkcji nalewki (znana już cytrynówka czy nalewka na pędach sosny), a jeśli o produkcji mowa, witryna Yellow zastawiona jest przetworami, które możecie zabrać ze sobą do domu. W tygodniu Yellow ugości was do 22.00, w weekend do 24.00 – mowa tu o kuchni, bo bar będzie pracował jeszcze dłużej. 

Podobne posty

W tej restauracji jeszcze nas nie było, a ma już 12 lat! Kręcą pizzę, makarony, sami pieką bułki do ...
30 festiwalowych restauracji przygotowało swoje popisowe pizze. Jest pizzowy burger, włoskie ...
Konkurs na najszybsze zjedzenie pizzy, wystawa fotografii, spotkanie klubu kolacyjnego i warsztaty ...