fbpx
Zdjęcie przedstawia Damiana Stankiewicza, szefa kuchni i menedżera restauracji Umamitu by Papuvege. Damian stoi przed lokalem w maseczce na twarzy, w wyciągniętych przed siebie rękach trzyma dwie papierowe torby z jedzeniem w dostawie.
2020 w gastronomii – oczekiwania vs rzeczywistość (Umamitu) fot. Krzysztof Rosiak

Rok temu napisałam tekst o gastronomicznych trendach na rok 2020. Przewidywałam wtedy siedem głównych kierunków, w jakich będzie rozwijał się łódzki rynek restauracji. Nie przewidziałam jednak pandemii, która wywróciła wszystko do góry nogami, dlatego dzisiaj sprawdzam jak bardzo oczekiwania rozminęły się z rzeczywistością. Okazuje się, że mniej niż mogłabym się spodziewać.

Trend nr 1 – sprawdzony na 4 z minusem

Na zdjęciu widać talerz z tajskim daniem z wołowiny w restauracji Mały TAJ. Nad talerzem widać rękę kobiety trzymającą w dłoni pałeczki, którymi nabiera jedzenie z talerza.
Mały TAJ

Rok temu, nie pierwszy zresztą raz, przewidywałam, że triumfy na łódzkim rynku gastronomicznym będą święciły restauracje azjatyckie. To ogólnopolski trend, za którym Łódź powoli goni. I rzeczywiście, restauracji azjatyckich przybyło – mamy Shamo, Małego TAJa, Ramenownię, My Thai, drugi lokal House of Sushi czy Nova Sushi, a nawet The Chefa, w którym azjatyckich dań również nie brakuje. Jak na pandemiczny rok, to naprawdę ładny wynik dla azjatyckich lokali. Niestety nie sprawdziła się za bardzo druga część moich przewidywań (a raczej wishful thinking) – różnorodność kulinarna nowych lokali. Nadal nie mamy restauracji koreańskiej czy wietnamskiej z prawdziwego zdarzenia (poza Ha Longiem na Zgierskiej, gdzie od kilku miesięcy zjecie sporo tradycyjnych, wietnamskich dań). Daję sobie 4 z minusem i przedłużam trend na kolejny rok.

Trend nr 2 – sprawdzony na piąteczkę!

Zdjęcie zrobione z góry - widać na nim trzy talerze z wegańskim jedzeniem w restauracji Falla.
Wegańska kuchnia w restauracji Falla Łódź

Drugi trend, który obstawiałam na 2020 to kuchnia roślinna. I tutaj pykło elegancko. Nie tylko pojawiło się sporo nowych wegańskich/wegetariańskich lokali, jak Falla, nowe Owoce i Warzywa, Plantacja czy Yellow, ale rozhulały się też wegańskie cateringi od Majne Szwajne, Targu czy Bazy Roślinnej Moniki Kochanek. Na tym nie koniec. Właściwie bowiem żadna otwarta w mijającym roku restauracja nie pominęła w swoim menu wegan, liczba wegańskich dań zgłaszanych do naszych festiwali pobiła wszelkie rekordy, podobnie jak liczba wegańskich ofert świątecznych. Jestem zachwycona i poproszę jeszcze wegańskie sushi na miarę warszawskiego Youmiko.

Trend 3 – sprawdzony na 5 z plusem… niestety!

Na zdjęciu widać blat baru w restauracji Len i Bawełna, na którym stoi papierowa torba z jedzeniem na wynos. Zdjęcie wykonał Krzysztof Rosiak.
Len i Bawełna fot. Krzysztof Rosiak

Ok, w tym miejscu chciałabym napisać: przepraszam, nie wiedziałam! Trzeci z obstawianych przeze mnie trendów sprawdził się lepiej niż mogłam się spodziewać, ale jest też doskonałym przykładem, że należy uważać czego się sobie życzy. Rok temu przewidywałam bowiem, że w Łodzi rozkwitną dostawy i że „możemy spodziewać się, że niebawem każdy z nas będzie mógł zamawiać jedzenie z ulubionych lokali”. Sprawdziło się idealnie, ale naprawdę nie tak to sobie wyobrażałam…

Trend 4 – sprawdzony na tróję… chyba… sama nie wiem

Na zdjęciu widać rozłożone, tekturowe pudełko, na którym leży burger z restauracji Plantacja. Pudełko sprawia wrażenie złożonego jak origami.
Rewelacyjne eko opakowania burgerów z Plantacji

Jako czwarty w kolejności obstawiałam kierunek ekologiczny – od eliminacji plastikowych słomek, poprzez eko rozwiązania w lokalach, aż po przyjazne środowisku opakowania na wynos. Generalnie gastronomia miała w tym roku na głowie bardziej palące zmartwienia niż biodegradowalność słomek do napojów. Z jednej strony, wraz z przestawieniem przeważającej większości sprzedaży w skali roku na wynos i dowóz wzrosła ogromnie liczba opakowań, ale jednocześnie (również pod presją klientów), wiele restauracji sięgnęło w tej kwestii po ekologiczne rozwiązania. Stawiam tróję, bo trend na pewno się pojawił, ale miał drugoplanowe znaczenie i super ciężko jest mi ocenić jego skalę.

Trend 5 i 6 – pała! Ale to nie moja wina – pandemia mi zjadła pracę domową!

Zdjęcie przedstawia dwie męskie dłonie trzymające kilka ziemniaków.
Chcemy jeść produkty znanego pochodzenia, bio, organiczne i lokalne

Rok temu zakładałam, że zarówno szefowie kuchni jak i goście restauracji postawią na zdrowe i przede wszystkim świadome odżywianie. Goście będą chcieli wiedzieć, z jakich produktów przygotowywane jest ich jedzenie i skąd te produkty pochodzą, a restauracje zrobią atut ze współpracy z regionalnymi dostawcami, niewielkimi gospodarstwami rolnymi i hodowcami. Cóż, niestety nie za bardzo miały okazję. Ale najsmutniejsze w tej części moich przewidywań jest to, że cytowałam w niej Jakuba Hamankiewicza, który był wówczas szefem kuchni Affogato. Już nie jest i chociaż nadal gotuje, to brak Jakuba za sterami autorskiej restauracji, to ogromna strata dla łódzkiego gastro.

Trend 7 – moim zdaniem poszedł jak burza, ale jestem trochę stronnicza

Grafika z napisem "Dziękujemy! Jesteście niesamowici!" - tłem napisu jest zdjęcie dłoni trzymających burgera jak do ugryzienia.
Jemy w Domu Burger Fest był naszym pierwszym festiwalem w kwarantannie i udał się świetnie!

Na ostatnim miejscu mojej listy trendów na 2020 znalazły się festiwale kulinarne i ich dalszy rozwój. Przewidywałam, że będzie ich więcej, weźmie w nich udział więcej restauracji i jeszcze więcej gości. No i muszę wam napisać, że tegoroczne festiwale kulinarne dostarczyły mi chyba najpiękniejszych gastro wspomnień w roku. Mimo, że niektóre planowane na początku roku festiwale się nie odbyły, to w ich miejsce pojawiły się inne, dopasowane do nowej rzeczywistości, jak Delivery Week czy nasze imprezy z cyklu Jemy w Domu. I wszystkie cieszyły się wielką popularnością!

Nasz Jemy w Domu Burger Fest – Delivery Edition, czyli festiwal burgerów w dostawie z pierwszej kwarantanny był wspaniałym pokazem solidarności gości z restauracjami, które potrzebowały wtedy wsparcia. Zamówiliście tysiące festiwalowych burgerów! Tak samo było podczas bonusowych imprez, które zorganizowałyśmy ponadprogramowo, czyli Festiwalu Azjatyckiego i Festiwalu Śniadań na Piotrkowskiej. O Ramen Festivalu z listopada nawet nie wspominając! A wisienką na torcie jest fakt, że tegoroczną edycję ogólnopolskiego Fine Dining Week wygrała łódzka Restauracja Alpejska! Jednym słowem – festiwale dały radę (no dobra, to trzy słowa) i oczywiście już szykujemy dla Was kolejne.

Co zatem z 2021?

Na zdjęciu widać stół z rozłożonymi kartami tarota, świecą i narysowanym pentagramem. Przy stole siedzi kobieta - na zdjęciu widać jej ramię i dłoń trzymającą książkę pt. "Wtches' Bible".
Fot.: Anete Lusina from Pexels

Okazuje się, że przewidywanie gastro trendów idzie mi całkiem nieźle, dlatego licząc na moc sprawczą moich słów obstawiam na 2021, że zarządzona na Sylwestra godzina policyjna zdziała cuda, zatrzyma pandemię i już 4 stycznia (bo to moje urodziny) wszystkie restauracje zostaną otwarte, a goście ruszą do nich tłumnie i zamieszkają w nich na stałe, zamawiając pięć posiłków dziennie i butelkę wina do każdego! Wszyscy będziemy zdrowi, piękni, bogaci, szczęśliwi i pijani słodką wolnością od zarazy oraz dobrobytem z gospodarki hulającej tak, jak wskazują na to paski TVP! AMEN!

Agata

Podobne posty

Przy Stole - klub kolacyjny Jemy w Łodzi Klub Kolacyjny Jemy w Łodzi szykuje się do kolejnego ...
fot. pixabay.com Autentyczne, tradycyjne, oryginalne – słowa wytrychy, którymi lubią promować się ...
Chcecie wiedzieć czym są tytułowe ryżowe buły oraz jak smakuje dosa? Zajrzyjcie z nami do nowo ...