fbpx

Makaron z CBD, pappardelle o smaku zalewajki, a do tego zmieniający kolor „magiczny eliksir” – to tylko niektóre ciekawostki, jakie czekają na was w nowo otwartej restauracji Mac&Chill.

W bramie przy Piotrkowskiej 55 jeszcze niedawno mieścił się pub Grzałka 55. Dziś w lokalu z cegły rządzą 3 dziewczyny: Julita, Agnieszka i Asia. Nie są nowicjuszkami w gastronomii. Pierwsza z właścicielek, Julita prowadziła Jerry’s burger, druga to szefowa kuchni Agnieszka, która przez wiele lat gotowała w Londynie, działką Asi jest bar i marketing. Zależało im, aby zaskoczyć rynek czymś nowym. Tak właśnie urodził się pomysł na makarony z olejem CBD.

Wnętrze restauracji Mac&Chill

Kilka schodów w dół, by znaleźć się w przyjemnym, ceglanym wnętrzu Mac&Chill. Na uwagę zwraca podświetlany bar, za którym przygotowywane są dania, salę zdobi pleciona huśtawka i kolorowe poduszki. Miło się tu zaszyć w jesienny, chłodny dzień. W karcie królują rzemieślnicze, świeże makarony. Dostarcza je manufaktura La Fileja z Wrocławia. Pasta z dodatkiem CBD produkowana jest specjalnie dla Mac&Chill – prawie na pewno podobnego produktu nie dostaniecie w całej Polsce.

Rzemieślnicze makarony La Fileja

CBD to związek występujący w marihuanie, ale nie ten od „rozluźniających właściwości”. Ma za to wiele innych zdrowotnych cech, dlatego produkty z jego zastosowaniem cieszą się w ostatnich latach tak dużą popularnością. Dziewczyny również zaczynały od naturalnych kosmetyków, dziś pełnymi garściami czerpią z konopnych możliwości. Mamy więc makaron zawierający w składzie ciasta CBD, a siedem na dziewięć makaronowych dań zawiera jego dodatek. W kuchni używa się tu oleju konopnego (w czystej postaci i smakowej – samodzielnie infuzowanej), łuskanych i niełuskanych ziaren czy własnej produkcji masła konopnego.     

Czas spróbować konopnych makaronów – faktycznie, ten z CBD ma nieco inną strukturę, ale na uwagę zasługują przede wszystkim kompozycje smakowe. Jeśli makaron, myślimy włoska kuchnia. Nie tutaj! Jednym z hitów jest pappardelle z sosem … zalewajkowym. Jest kremowy, z wyraźnie wyczuwalnym zakwasem i białą kiełbasą. Naprawdę potrafi namieszać w kulinarnej głowie, ponieważ nasze zmysły rozpoznają smaki, ale dostają do nich nową formę i konsystencję. Ciekawe doznanie – bardzo możliwe, że podzieli gości na dwa obozy, ale jedno jest pewne – nie pozostanie nikomu obojętny.

Zalewajka mi smakowała, ale gdybym miała wybrać tylko jeden makaron, zdecydowałabym się na tytułowy Mac&Chill, czyli konopne tagliatelle w sosie serowym z awokado, chilli i sokiem z limonki. Wyciśnijcie dodatkowo limonkę, która fajnie przełamuje sos, chilli nadaje ostrą nutę – bardzo fajne, chętnie na to wrócę. Co ważne, w menu restauracji w idealnych proporcjach przygotowano dania mięsne i rybne oraz wegańskie i wegetariańskie. Na pewno niejednego „oszuka” wege Chorizo&Chill z roślinną kiełbasą, olejem konopnym i vermezanem.

Domowe gnocchi

Jeszcze raz podsumujmy kartę. Na początek mamy tu cztery sałatki do wyboru (ceny między 18 a 22 zł) i dziewięć makaronów, z czego dwa (z kaczką i polędwicą) należy traktować jako solidne dania główne. Ceny przystępne – za wszystkie pasty zapłacicie od 22 do 30 zł. Z napojów kawa, herbata i wspominany Magiczny Eliksir – jego kolor i smak regularnie się zmienia (używane do niego syropy są własnej produkcji, na przykład zbierana na własnym podwórku pigwa). Za chwilę w Mac&Chill pojawią się kraftowe piwa (również konopne) i drinki autorstwa Asi, która na pewno i tu znajdzie miejsce dla CBD.    

Mac&Chill możecie odwiedzać od niedzieli do czwartku w godzinach 12.00-22.00, w piątki i soboty lokal pracuje dwie godziny dłużej.  Tak, z dowozem też już można.

Podobne posty

fot. pixabay.com Autentyczne, tradycyjne, oryginalne – słowa wytrychy, którymi lubią promować się ...
Chcecie wiedzieć czym są tytułowe ryżowe buły oraz jak smakuje dosa? Zajrzyjcie z nami do nowo ...
Bao z szarpaną wieprzowiną, krem karmelowy, miruna w migdałach, pâté z wątróbek – przyznacie, że nie ...