fbpx

Nie każdy ma blisko na Radogoszcz, ale jeśli szukacie w Łodzi nietuzinkowych miejsc, powinniście się wybrać. Przywita was tu fajny wystrój, bardzo dobre jedzenie i pieczony na miejscu żulik.

Tak, dla mnie to też prawdziwa wyprawa. Adres Radogość Cafe to Zgierska 214, ale nie wahałam się chwili z podróżą, bo czekałam na to otwarcie … dwa lata. Wtedy pierwszy raz rozmawiałam o pomyśle z Anią Wojciechowską, a budynek, w którym mieści się bistro był dopiero w budowlanych planach. Z Anią znamy się jeszcze dłużej, możliwe, że wy również. To ona jest autorką książki o łódzkiej kuchni „Fifka i żulik”, od lat prowadzi też warsztaty kulinarne w studiu Tytka.

Fajny klimat Radogość Cafe

Pierwsze wrażenie po przekroczeniu progu Radogość Cafe – nie jestem już w Polsce! Subiektywnie na myśl przyszły mi kawiarnie z Berlina czy Skandynawii. Jest lekko, niezobowiązująco, przed wysokie witryny wpada mnóstwo światła, za którym tak tęskniłam przez ostatnie tygodnie. Choć lokal jest otwarty zaledwie kilka tygodni, odnosi się wrażenie, jakby działał znacznie dłużej i zdążył już obrosnąć własną historią. Wszystko za sprawą wystroju.

Krzesła przyjechały z kilku pracowniczych stołówek, blaty z odzysku zostały zamontowane do wykonanych na zamówienie nóg. Część wyposażania pochodzi z dawnej restauracji Zodiak, recyklingowe lampy Ania zrobiła samodzielnie, podobnie jak wiele innych elementów wystroju. Do tego sznury delikatnych lampek i dyskretne akcenty świąteczne: piernikowe domki, plastry suszonych pomarańczy czy grafiki i zestawy, które można kupić na prezent. Dla mnie Radogość Cafe ma po prostu dobrą energię – mam nadzieję, że również ją poczujecie.

Na kawę już o 7.30!

To jedno z nielicznych miejsc w Łodzi, które otwiera się tak wcześniej. Na początek kawa, herbata i oczywiście śniadanie. Nie mogło zabraknąć jajek (na jednej grzance jajecznica z dwóch jaj, na drugiej sadzone), różnego rodzaju smarowideł czy opcji na słodko, z Anią zdecydowałyśmy się jednak na Galante. Jest dobrze! W zestawie między innymi własnej produkcji pasztet, który rewelacyjnie smakuje z sosem chrzanowym i kiełbaski, które produkowane są specjalnie dla bistro. Wiecie, że pozornie ten sam zestaw może bardzo również smakować, przede wszystkim za sprawą jakości składników. Wiem też, że Ania nie idzie na kompromisy – każdy produkt jest przetestowany, od rzemieślniczego chleba na zakwasie, poprzez jajka od szczęśliwych kur, które przyjeżdżają tu kurierem, aż po warzywa czy wędliny. Co fajne – dla dzieci dostępne są śniadania w wersji mini, których bardzo brakuje mi w większości łódzkich śniadaniowni. 

Żul z kaszanką

Na śniadanie możecie wybrać któryś z zestawów lub kanapkę. Dla mnie pozycja obowiązkowa to żulik (tu w formie bułki, pieczonej oczywiście na miejscu z przepisu Ani) i kaszanka z karmelizowaną cebulą. Czy żulik jest z rodzynkami? Tak i tu te słodko-wytrawne połączenia idealnie stroiły, podobnie jak w przypadku chałki z szarpaną wieprzowiną (temu daniu towarzyszy z kolei obłędna marynowana cebulka z chutney’em według rodzinnego przepisu zaprzyjaźnionego Anglika). Są kanapki na ciepło, zimno i ciekawe sałatki, jak na przykład boczniaki w sosie śmietanowym. Uwaga – pamiętają tu o weganach, w menu bez problemu znajdziecie wybór opcji w stu procentach roślinnych. 

Zalewajka na śniadanie?

Ania była przekonana, że goście najchętniej będą tu wpadać na śniadania, na ten moment wygrywają lunche, ale co ciekawe – wielu łodzian wybiera zalewajkę od samego rana. Ta właśnie dołącza do naszego szlaku – jest domowa, idealnie kwaskowa, podawana z jajkiem i tę samą rzemieślniczą kiełbasą (jedynie w innej formie). Jeśli nie zalewajka, to leczo (również w wersji wegańskiej) lub coś z zimowej wkładki, na przykład zupa dyniowa, robione na miejscu pielmieni w sosie śmietanowym czy makiełki na chałce. A to tego rozgrzewające napoje – również w wersji alkoholowej.

Gofry, żulik i ciasta

Od rana kawa, ale również jeszcze ciepła cynamonka. Czy żulik można kupić na wynos? Tak, zawsze dostępnych jest kilka bułek, ale dla pewności lepiej zamówić wcześniej. Nie mogło zabraknąć też witryny z pieczonymi na miejscu ciastami. Są tarty (ostatnio makowa), serniki, szarlotki i oczywiście coś w wersji roślinnej. A to tego jeszcze chrupiące gofry w kilku odsłonach.

W tygodniu, jak już wiecie, Radogość Cafe otwiera się o 7.30, w sobotę o 9.00 i godzinę później w niedzielę, kończy pracę o 18.00 (w niedzielę o 17.00.). Uwaga – możecie tu też zorganizować imprezę. 

Podobne posty

W tej restauracji jeszcze nas nie było, a ma już 12 lat! Kręcą pizzę, makarony, sami pieką bułki do ...
30 festiwalowych restauracji przygotowało swoje popisowe pizze. Jest pizzowy burger, włoskie ...
Konkurs na najszybsze zjedzenie pizzy, wystawa fotografii, spotkanie klubu kolacyjnego i warsztaty ...