fbpx

Menu

Rzucam temat do dyskusji pod tytułem „napiwki”. Będę wdzięczna za wasze opinie – zarówno gości, jak i osób pracujących w gastronomii.

Do napisania tego tekstu skłoniła mnie ostatnia wizyta w restauracji – udało mi się tak skutecznie namieszać przy płaceniu rachunku, że żaden ze znajomych nie wiedział już ile powinien zapłacić, ile dostać reszty i ile dać napiwku. Temat napiwków zaprzątał jeszcze naszą uwagę na długo po wyjściu z restauracji. Pomyślałam sobie, że może warto na ten temat porozmawiać i poznać opinię obydwu stron.

Po pierwsze, ile napiwek powinien wynosić? Ja zazwyczaj trzymam się zasady 10% rachunku. Taką kwotę zostawiam standardowo, nawet jeśli obsługa była przeciętna. Jeśli kelner zalicza wpadkę za wpadką, kilka razy zdarzyło mi się zapłacić jedynie „goły rachunek”. Choć nie jestem specjalnie rozrzutna potrafię docenić starania personelu restauracji i wówczas płacę dodatkowo 15-20% podstawowej kwoty. Kiedy idziemy większą grupą, zauważyłam, że zazwyczaj zostawiamy większy napiwek (każdy dorzuca coś od siebie), ale rozmawiając z kelnerami wiem, że częściej bywa dokładnie odwrotnie. Z tego powodu nie dziwni mnie ani nie oburza, że niektóre lokale przy zorganizowanych grupach standardowo doliczają serwis. Nie mam problemu z kwotą, miewam za to z formą zostawienia napiwku.

 kelner

Drugą część zacznę od pytania do kelnerów – jak rozliczane są napiwki zapłacone kartą? Domyślam się, że od dodatkowej kwoty restaurator musi odprowadzić podatek, jak więc rozlicza się ze swoimi pracownikami? Ponieważ dokładnie tego nie wiem, nie chcę komplikować zadania i staram się mieć drobne na napiwek, który zostawiam w gotówce. Mam też problem przy rachunkach wynoszących np. 60 zł. Pięć złotych napiwku to za mało, 10 zł za dużo, a trochę głupio poprosić o 3 zł reszty. Mogę też poczekać na rozliczenie – dbający o swój interes kelner wyda resztę drobnymi, ale co, jeśli przyniesie do stolika odliczone równo większe nominały?

Ostatni problem pojawić się może przy rozliczaniu rachunku. Jeżeli gość mówi „dziękuję”, należy rozumieć, że włożył do etui czy koszyczka ostateczną kwotę (za barem okaże się, czy z napiwkiem czy bez). Niestety nie dla wszystkich gości jest to oczywiste – mówią dziękuję i czekają na resztę, czasami pozwalając sobie na niezbyt miły komentarz w stosunku do obsługi. Nauczeni złymi doświadczeniami kelnerzy grzecznie więc wydają resztę (szczególnie, jeśli napiwek wydał się podejrzanie wysoki). Jedni goście w takie sytuacji po prostu powiedzą, że nie oczekują reszty, ale ilu z oburzeniem odpowie „przecież mówiłem dziękuję”, z dużym naciskiem na ostatnie słowo.

Jeśli macie jakieś wątpliwości lub spostrzeżenia, piszcie, może dyskusja pomiędzy stronami uprości nam na przyszłość kwestię pozornie łatwego tematu wręczania napiwków.

Podobne posty

Na to otwarcie czekałyśmy długo i niecierpliwie. Od kilku dni możemy już odwiedzać Phở by Lilly Tran ...
Drugi Montag przy Piotrkowskiej Choć nowy Montag przy Piotrkowskiej 111 działa już od jakiegoś ...
Wiosenna edycja Restaurant Week rusza już w środę Restaurant Week w Farina Bianco Z otwarciem ...