fbpx

W Ukrytych Rzekach jest pięknie, ale to wiedziałam ze zdjęć. Wczoraj przekonałam się, że jest też smacznie. Dziś zapraszam do Ogrodów Geyera na grasicę, zalewajkę, idealnie różową kaczkę i kieliszek pitnego miodu.

Ukryte Rzeki

Wyjątkowo piękne wnętrze

Gdybyśmy miały wybrać najpiękniejszą restaurację otwartą w 2021 roku, Ukryte Rzeki miałyby prawie pewną nagrodę. Do tej pory podziwiałam na zdjęciach, teraz przekonałam się osobiście, że na żywo jest chyba jeszcze lepiej. Ukryte Rzeki to w pełni przemyślany koncept, od ciekawej nazwy zaczynając, przez wystrój, menu czy wybór alkoholi, aż na wydarzeniach specjalnych kończąc. Cóż, założyciele nie są nowicjuszami w branży gastro, wcześniej stworzyli między innymi restaurację Heksagon, a do tego mają jeszcze dobry zespół.

Dopracowane detale aranżacji

Zacznę od wystroju i studia boko architekci, które stworzyło projekt restauracji. Rośliny, butelkowa zieleń, drewno – brzmi jak modny obecnie trend, ale tu podniesiono go o kilka poziomów wyżej. Jeżeli w restauracji najważniejszy jest dla was klimat i przytulny nastrój, na pewno go znajdziecie. Szukacie detali? Spójrzcie na drewniane belki stropowe, lampy w kształcie kul tworzące własną kompozycję, przepierzenia wypełnione butelkami z winem czy ruchome wózki z alkoholem. Ja, poza tym, doceniam również wykorzystanie przestrzeni.

Lokal na prawie 200 gości

Choć lokal jest wyjątkowo duży, pełno w nim kameralnych zakątków. Znajdzie się tu miejsce zarówno na kawę z koleżanką, rodzinny obiad czy biznesowe spotkanie. Górna sala jest idealna na imprezy. Ruchome kwietniki zapewniają gościom dyskrecję, ale z łatwością można zmienić ich położenie. Pomyślano nawet o przesuwanym oświetleniu, które można dostosować do układu stolików. Można tu przyjąć ponad 60 osób, w całej restauracji mamy miejsca dla ponad 180 gości. A do tego wisienka na torcie – mierzący 60 m² piękny mural z dziewczyną – znak rozpoznawczy tego miejsca.

Szefowie kuchni i ich dania fusion

Szef kuchni Michał Bartczak i jego zastępca Tomasz Janczewski – to oni tworzą w Ukrytych Rzekach kuchnię fusion. Motywem głównym jest kuchnia polska, ale w ich menu znajdziemy między innymi subtelne inspiracje Azją. Nie da się ubrać ich gotowania w jedne ramy: to połączenie tradycji z nowoczesnością, różnych smaków, tekstur i nieoczywistych połączeń smakowych. To miejsce, w którym w rolach głównych znajdziemy też unikatowe produkty: grasica cielęca, jesiotr syberyjski, małże brzytwy, łosoś Laber Rouge, kaczka Barbarie, matiasy czy chrobotek reniferowy, który znajdziemy między innymi w … deserze.

Grasica, zalewajka i kaczka

Co wybrać? Dylemat zaczyna się już przy przystawkach, gdzie do wyboru jest między innymi siekana wołowina z lardo, opiekany matias, smażone boczniaki czy grasica. Wybieram tę ostatnią – tak rzadko pojawia się w menu łódzkich restauracji. Jest przyrządzona w punkt, a towarzyszy jej miękki, delikatny krokiet z kaszanką. Już wiem, że będzie dobrze. Drugi dział to oczywiście zupy, a Ukryte Rzeki właśnie dołączają do naszego Szlaku Zalewajki. W ich propozycji jest mocno wyczuwalny żur, zupa jest przygotowana na wywarze z gęsi i znów ma cudowne dodatki: zapiekany ziemniak, grzybową galaretkę i krokiet wypełniony gęsiną. Zalewajka będzie tu zawsze, ale bądźcie czujni – jej forma i smak będą się regularnie zmieniać. Jeśli nabraliście smaku na któreś z przedstawionych dań nie odkładajcie wizyty na później – już w lutym szefowie kuchni zapowiadają pierwsze, sezonowe zmiany w karcie.

Słodki finisz

Jeżeli szukacie różowej, wyjątkowo miękkiej kaczki, w dodatku podanej w ciekawy sposób, trafiliście w odpowiednie miejsce. Na wierzchu smażona kasza gryczana (fajnie chrupie, ale nie ma charakterystycznego gryczanego posmaku), a do tego przepyszne buraczki z nutą czarnego bzu. Wszystko tu jest na miejscu, a w dodatku świetnie łączy ze sobą różnego rodzaju smaki i tekstury. Całości uczty dopełnia sernik mango w kształcie dyni z zaskakującymi strukturą i smakiem własnej produkcji lodami z olejem dyniowym, które stanowią dobry balans dla słodkiego deseru.

Świetny manager

Nie byłoby dobrej restauracji bez dobrego managera, a Ukryte Rzeki mają chyba najlepszego z możliwych. Adam Kopczyński – znamy go od początku istnienia JwŁ. Jeśli miałabym komuś powierzyć organizację imprezy, to właśnie jemu. Adam nie tylko zarządza lokalem, dzięki niemu Ukryte Rzeki zmieniły standardowe podejście do win. Nie jest nowością, że przy daniach sugerowane są konkretne wina, ale tu wiele pozycji dostępnych jest na kieliszki, w dodatku w bardzo przystępnej cenie. W karcie jest także kilka ciekawostek, między innymi polski Riesling Saint Vincent oraz wina z RPA, Urugwaju, czy Libanu. Wolicie mocniejsze trunki? Spójrzcie na tę kolekcję. Znajdziecie tu między innymi osiemnastoletnią Starkę, Armanac z 1980 roku (wtedy urodził się szef kuchni) czy świetny, lekko musujący w ustach, głęboki miód pitny Sambucus Nigra z kwiatem czarnego bzu z rzemieślniczej miodosytni w Duchnowie.

Weekend z atrakcjami

Oczywiście każdy dzień jest dobry na odwiedzenie Ukrytych Rzek, ale najbliższy weekend jest szczególny. Od piątku restauracja zaczyna świętować oficjalne otwarcie, które potrwa aż do niedzieli. Zapowiada się naprawdę imponująco. Będzie muzyka na żywo, pokazy iluzjonistyczne, animacje dla dzieci czy niedzielny brunch w formule „all you can eat”. O wyjątkowe koktajle zadba Dominik Krzewiński  (trener Diageo Bar Academy), zaś o wina nieoceniony Michał Bald.        

Podobne posty

Szukamy dla was fajnych miejscówek na lato, a w ogródku DaVelli z grillem jest jak na wakacjach. ...
Długo Łódź musiała czekać na dobre roślinne sushi, ale już wiemy, że było warto. Uwaga – to nie jest ...
Jeśli w temacie jedzenia na mieście jesteście wśród swoich znajomych kompendium wiedzy, teraz ...